LifeFree.pl

Ziemia - mój jedyny dom: Odpady

To, co produkujemy i co ostatecznie okazuje się niepotrzebne, jak w lustrze odbija nasz własny obraz, w którym stawiamy siebie poza światem przyrody.
Ziemia - mój jedyny dom: Odpady
Ziemia - mój jedyny dom: Odpady

Wszystko ma swoją drugą stronę. Życie każdego organizmu polega na pobieraniu ze środo-wiska określonych substancji, przetwarzaniu ich, a następnie wydalaniu zbędnych produktów przemiany materii. Zatem po drugiej stronie przyjmowania i pobierania jest oddawanie czy wydalanie. Każdy żywy organizm z tego punktu widzenia produkuje śmieci, czyli coś, co nie jest mu już potrzebne. Co ciekawe jednak, te biologiczne śmieci budzą zwykle spore zainteresowanie w środowisku, w którym osobnik egzystuje. W przyrodzie nic się nie marnuje i to, co dla jednego jest śmieciem i czymś bezwartościowym, dla innego jest cennym źródłem pokarmu lub schronieniem. W ten oto sposób, jakkolwiek mówimy tutaj o śmieciach, to nie mają one nic wspólnego z tym, co zwykle rozumiemy pod tym pojęciem. Każdy z nas zachwyci się różą, ale musimy wiedzieć, że nie wyrośnie ona, jeśli nie dostanie swojej porcji kompostu, czyli biologicznych śmieci. Jeżeli spojrzymy głęboko w różę, to dostrzeżemy w niej stertę kompostu. A patrząc głęboko w kompost dostrzeżemy w nim różę. Właśnie w ten sposób życie na naszej planecie radzi sobie z problemem śmieci. Wszystko jest potrzebne, wszystko ma swoje miejsce i między tymi różnymi elementami zachowana jest swoista równowaga. W tym całym harmonijnym współistnieniu różnych form życia oraz elementów środowiska fizycznego jedynym wyjątkiem jesteśmy my - ludzie. Człowiek jest jedyną istotą, która produkuje rzeczy niepotrzebne. Jeżeli weźmiemy np. długopis, to po krótszym lub dłuższym użytkowaniu wyrzucamy go i wtedy staje się śmieciem. Ale śmieciem szczególnym, ponieważ nie ma żadnego organizmu, który by się nim zainteresował. Żadna forma życia nie zechce wykorzystać naszego długopisu. Jest zupełnie nieprzydatny. Nikt go nie chce. Będzie więc leżał samotny gdzieś tam przez setki, a może nawet tysiące lat, aż samoistnie rozsypie się w pył. Ale to jego bytowanie będzie samotne, obce, puste. Nie będzie miał szans na włączenie się w misterium życia. Nasz długopis jest prawdziwym śmieciem. Spoglądając w niego głęboko nie zobaczymy nic. Choć może wpatrując się dostatecznie długo i wnikliwie w ten prosty i banalny przedmiot, zobaczymy w końcu naszą własną samotność i pustkę oraz oddzielenie od żywego i harmonijnego świata natury. Może to, co produkujemy i co ostatecznie okazuje się niepotrzebne, jak w lustrze odbija nasz własny obraz, w którym stawiamy siebie poza światem przyrody. Tak czy owak smutny jest to obraz. Pamiętajmy też, że wraz z rozwojem cywilizacyjnym produkujemy coraz więcej śmieci. Im lepiej, wygodniej i przyjemniej żyjemy, tym więcej odpadów znajduje się „po drugiej stronie”. Im mamy czystsze mieszkania, im bardziej pachnące łazienki, im piękniejsze domy, im cudowniejsze wakacje na drugim krańcu globu, tym bardziej zanieczyszczone mamy rzeki, atmosferę i glebę. I każdego roku jest tego więcej i więcej. Przeciętna rodzina europejska wyrzuca co roku zużyty papier, który stanowi równowartość 6 drzew, a także 500 puszek, 50 kg plastiku, 32 kg metalu, 45 kg organicznych odpadków i 47 kg szkła. Produkujemy 10 razy więcej śmieci niż sami ważymy. Im bardziej rozwinięte cywilizacyjnie społeczeństwo, tym więcej produkuje śmieci i to w dodatku takich, które są bardzo niebezpieczne (np. odpady elektroniczne).Mamy problem ze śmieciami, bo nie bardzo wiadomo co z nimi zrobić. Jeżeli składujemy je na wysypiskach, to różne toksyczne substancje mogą dostawać się do atmosfery, gleby lub wody i ostatecznie zatruwać nas samych. Nawet jeśli wysypiska są dobrze zabezpieczone, to mają swoją określoną pojemność i w końcu trzeba będzie znaleźć kolejne miejsce, w którym (na jak długo?) będziemy deponować nasze śmieci.

Jak to zrobić? Pamiętajmy, że cała ta machina kręci się, bo, mówiąc prozaicznie, chodzimy do sklepu. Oczywiście musimy coś jeść, w coś się ubrać czy jakoś ogrzać swój dom, ale ile z tego, co kupujemy jest nam rzeczywiście potrzebne. Problem odpadów to przede wszystkim problem nadmiernej konsumpcji. Gdybyśmy potrafili skromniej żyć i zadowalać się mniejszą ilością rzeczy, gdybyśmy nie musieli mieć co kilka lat nowych samochodów, komputerów, telefonów i telewizorów, to prawdopodobniej nasz świat byłby o wiele czystszy. Gdybyśmy tylko byli na co dzień bardziej uważni i nie marnotrawili tak wody, prądu i gazu, świat wokół nas otrzymywałby znacznie mniej tego, co szkodzi nam wszystkim. Gdybyśmy świadomie wybierali te produkty, które są przyjazne dla środowiska, to pomoglibyśmy zarówno sobie, jak i innym istotom. Zatem najwyższy stopień wtajemniczenia w sztuce nieśmiecenia to ograniczenie własnych konsumpcyjnych zachcianek. To prowadzenie prostego i skromnego życia, w którym odkrywamy, że prawdziwa pełnia i szczęście nie pochodzi z posiadania rzeczy materialnych, ale z bliskiego kontaktu z ludźmi i nieskażoną przyrodą. Góry śmieci wokół nas, których ciągle nie chcemy dostrzec, świadczą o tym, że żyjemy ponad stan. Najwyższy czas, żeby dotarła do nas ta prawda i żeby dokonać w swoim życiu takich zmian, które ostatecznie będą korzystne dla nas i dla Ziemi. Spójrz w swoje śmieci, a dowiesz się kim jesteś. Innym rozwiązaniem są spalarnie. Dzięki nim zmniejsza się objętość odpadów i dodatkowo można uzyskać prawie darmowe ciepło, czyli energię. Ale spalarnie mają to do siebie, że podczas spalania produkują toksyczne gazy, które poważnie zatruwają środowisko. Również popiół jako produkt spalania zawiera wiele niebezpiecznych pierwiastków i związków i musi być gdzieś składowany, co tworzy dodatkowe problemy. Stosunkowo najlepszym sposobem radzenia sobie z odpadami jest powtórne ich wykorzystanie. Dzięki temu my, ludzie próbujemy naśladować naturalny proces zachodzący w przy-rodzie, polegający na wykorzystaniu tego, co z pozoru jest niepotrzebne. Problem polega jednak na tym, że to ponowne wykorzystanie może dotyczyć tylko części produkowanych przez nas śmieci oraz że owo wykorzystanie nie może odbywać się w nieskończoność. W końcu jakaś rzecz ląduje na wysypisku i po prostu nie da się z nią już nic zrobić. To wszystko pokazuje, że zarówno my, jak i świat mamy prawdziwy problem ze śmieciami i nie wiadomo za bardzo, jak go rozwiązać. Widać to wyraźnie przy okazji np. akcji „sprzątanie świata”. Wprawdzie wydaje się nam, że postępujemy słusznie i szlachetnie sprzątając świat, to jednak musimy być świadomi tego, że tak naprawdę świata nie da się posprzątać. Nawet jeśli wyzbieramy śmieci z jakiegoś jednego miejsca, to ostatecznie trzeba je będzie zgromadzić i magazynować w jakimś innym miejscu. Śmieci nigdy nie znikają! Przenosimy je tylko z miejsca na miejsce i umawiamy się, że lepiej jeśli będą zgromadzone gdzieś, gdzie dla nas jest to mniej uciążliwe (na wysypisku), niż gdzieś, gdzie sobie tego nie życzymy (w lesie). Pamiętajmy jednak, że każde wysypisko to miejsce, w którym kiedyś królował świat przyrody, świat przez nas zniszczony.Krótko mówiąc radzimy sobie z odpadami podobnie jak z meblami w pokoju, które przenosimy tylko z kąta w kąt. Śmieci nie znikają, świata nie da się posprzątać. I dlatego właśnie kondycja naszego środowiska wydaje się coraz gorsza. Ostatecznie bowiem wszystkie te śmieci jakoś do nas wracają pod postacią trujących związków chemicznych przedostających się do wody, którą pijemy, do powietrza, którym oddychamy i do gleby, na której rośnie to, co jemy. Wracają nie tylko do nas, bo pamiętajmy, że to, co żyje obok nas też jakoś musi radzić sobie z tym nawałem trucizn i niepotrzebnych rzeczy. Ptaki i żółwie giną połykając plastik i polistyren, co roku morze wyrzuca na brzeg tysiące delfinów i fok zabitych przez wirusowe i bakteryjne infekcje pochodzące z zanieczyszczeń biologicznych mórz i oceanów. W amerykańskich „owocach morza” regularnie stwierdza się skażenia mieszaniną wielochlorków dwufenylu (PCB) i rtęcią. Wszystko wskazuje na to, że koncentracja toksycznych związków u dzikich zwierząt i człowieka będzie się stale zwiększać w kolejnych ogniwach łańcucha pokarmowego. Skutki tego zjawiska są trudne do ogarnięcia, ponieważ kumulacja toksyn w organizmach ludzi i zwierząt może dawać skutki dopiero po wielu latach. Istnieją przypuszczenia, że zmniejszająca się płodność ludności zamieszkującej kraje rozwinięte spowodowana jest głównie przez toksyczne substancje produkowane przez przemysł (głównie chemiczny).To wszystko jest dość przerażające, a może zbyt przerażające, by spojrzeć prawdzie w oczy. W końcu mamy nasz cudowny, cywilizowany świat z wieloma atrakcjami, który pozwala nam nie zaglądać do tego śmierdzącego, pełnego okropnych odpadków kosza na śmieci. Bierzemy więc go i beznamiętnie wywalamy zawartość z poczuciem, że pozbywamy się jej raz na zawsze. Jeżeli segregacja śmieci, ich spalanie czy zakładanie filtrów na kominy nie załatwiają sprawy, to co możemy zrobić? Najprostszą odpowiedzią na to pytanie byłoby „nie produkować śmieci” Jak to zrobić? Pamiętajmy, że cała ta machina kręci się, bo, mówiąc prozaicznie, chodzimy do sklepu. Oczywiście musimy coś jeść, w coś się ubrać czy jakoś ogrzać swój dom, ale ile z tego, co kupujemy jest nam rzeczywiście potrzebne. Problem odpadów to przede wszystkim problem nadmiernej konsumpcji. Gdybyśmy potrafili skromniej żyć i zadowalać się mniejszą ilością rzeczy, gdybyśmy nie musieli mieć co kilka lat nowych samochodów, komputerów, telefonów i telewizorów, to prawdopodobniej nasz świat byłby o wiele czystszy. Gdybyśmy tylko byli na co dzień bardziej uważni i nie marnotrawili tak wody, prądu i gazu, świat wokół nas otrzymywałby znacznie mniej tego, co szkodzi nam wszystkim. Gdybyśmy świadomie wybierali te produkty, które są przyjazne dla środowiska, to pomoglibyśmy zarówno sobie, jak i innym istotom. Zatem najwyższy stopień wtajemniczenia w sztuce nieśmiecenia to ograniczenie własnych konsumpcyjnych zachcianek. To prowadzenie prostego i skromnego życia, w którym odkrywamy, że prawdziwa pełnia i szczęście nie pochodzi z posiadania rzeczy materialnych, ale z bliskiego kontaktu z ludźmi i nieskażoną przyrodą. Góry śmieci wokół nas, których ciągle nie chcemy dostrzec, świadczą o tym, że żyjemy ponad stan. Najwyższy czas, żeby dotarła do nas ta prawda i żeby dokonać w swoim życiu takich zmian, które ostatecznie będą korzystne dla nas i dla Ziemi.

Spójrz w swoje śmieci, a dowiesz się kim jesteś.

 

Książka dobra na kryzysowy czas – Ryszard Kulik „Ziemia – mój jedyny dom” (dostępna jako pdf ) została zainspirowana spiralą Ponownego Połączenia (The Work That Reconnects) Joanny Macy. Ta ponad 90-letnia głęboka ekolożka i buddyjska nauczycielka od lat głosi, że największym zagrożeniem dla pojedynczego człowieka i całej ludzkości jest oddzielanie, odcinanie się od przyrody – sieci życia – dzikości, w tym także od swoich uczuć. Dlatego Macy w ciągu całego swojego życia tworzyła metodę – Praktykę Ponownego Połączenia, czerpiąc z filozofii głębokiej ekologii Arne Naessa, swojej buddyjskiej praktyki i badań naukowych nad buddyzmem, teorii systemów, a także wiedzy i doświadczeń wynikających z pracy ze zbiorową traumą. I tak spirala Ponownego Połączenia składa się z czterech etapów: 1) odczucie wdzięczności, 2) odczucie bólu, cierpienia, 3) spojrzenie nowymi oczami, 4) pójście naprzód. Jest to też przejście przez koło emocji, od radości i wdzięczności przez złość, ból, strach, smutek – i to odczucie pełni i połączenia powoduje, że zaczynamy działać w świecie z innego, głębszego miejsca w nas samych.

Tagi

Ludzie

Ryszard Kulik

Ryszard Kulik

Trener
doktor psychologii, trener rekomendowany przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne (rekomendacja II st.) Od 26 lat zaangażowany w prowadzenie grup w ramach edukacji psychologicznej i ekologicznej.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Odkrywanie natury: Czym są podróże i dlaczego ludzie podróżują?

Odkrywanie natury: Czym są podróże i dlaczego ludzie podróżują?

Rozwój
niedziela, 28 lutego 2021, 13:13
Może watro, jakkolwiek wydaje się to być szalone i niemożliwe zacząć dostrzegać coś, co trzeba chronić i pielęgnować w najbliższej okolicy. Powoli odkrywać i na nowo uczyć się własnego miejsca: starych drzew, zdziczałych parków, zapomnianych stawów...

Zobacz również