LifeFree.pl

Ziemia - mój jedyny dom: Jak nie zwariować we współczesnym świecie?

Wystarczająco dobre życie polega na trosce, jaką obdarzamy nasze ciało, które stanowi nasz mały dom będący odzwierciedleniem naszego dużego domu - Ziemi.
Ziemia - mój jedyny dom: Jak nie zwariować we współczesnym świecie?
Ziemia - mój jedyny dom: Jak nie zwariować we współczesnym świecie?

To, co się dzieje z Ziemią w obecnych czasach jest odzwierciedleniem kondycji gatunku ludzkiego. Dlatego jeśli mówimy o wielkim wymieraniu gatunków, o zanieczyszczeniu wody, ziemi i powietrza, o zmianach klimatycznych, to mamy jednocześnie przed oczami człowieka, który swoim zachowaniem doprowadza do tych niepokojących zjawisk. Za objawami kryzysu ekologicznego kryje się skrajnie niezrównoważony sposób życia, jakie prowadzimy. Świat choruje, ponieważ to my jesteśmy chorzy. To nie tyle przyroda potrzebuje naszej pomocy, ile my sami jej potrzebujemy. Z pozoru wszystko wygląda w porządku. Żyjemy sobie dostatnio, w coraz ładniejszych mieszkaniach i domach, jeździmy coraz lepszymi samochodami i jemy coraz smaczniejsze jedzenie. Mamy coraz bardziej wyrafinowane rozrywki i coraz więcej kanałów w telewizorze. Ale za tym wszystkim czai się jakiś smutek i lęk. Bo jeśli pozbawić nas na jakiś nawet krótki czas tych wszystkich ułatwiaczy życia, to okazuje się, że wpadamy w przerażenie i nasze życie sypie się w zastraszającym tempie. Tak działo się np. w miastach, w których na kilkanaście godzin zabrakło prądu. Cywilizacja dobrobytu materialnego jako sposób na osiągnięcie trwałego szczęścia okazuje się być pomysłem tyleż absurdalnym, co mało skutecznym. Bo przecież mając prawie wszystko nie jesteśmy wcale szczęśliwsi niż nasi przodkowie nie posiadający komputerów, telefonów komórkowych czy samochodów. Nawet długie życie, będące swoistym fetyszem zachodniej cywilizacji, nie jest miernikiem dobrego życia. Zwierzęta w ZOO też żyją dłużej niż te na wolności, choć wszyscy wiemy, że jakość tego życia w klatce jest bez porównania gorsza niż tego w stanie dzikim. Co zatem jest miernikiem dobrego życia? Co jest źródłem szczęścia i jak powinniśmy żyć, by to szczęście urzeczywistnić?To są bardzo ważne pytania, kluczowe pytania, które weryfikują kierunek, w którym zmierza nasza cywilizacja. Założyliśmy, że dobre życie jest wolne od cierpienia, a drogą do osiągnięcia tego celu jest materialny dobrobyt. Ale coraz wyraźniej widzimy, że ci, którzy mają bardzo dużo pieniędzy wcale nie są dużo bardziej szczęśliwi, a często są po prostu nieszczęśliwi. Próba uniknięcia cierpienia za wszelką cenę też przynosi odwrotny skutek, ponieważ cierpienie jest ważnym i potrzebnym składnikiem życia i unikając go prowokujemy jeszcze większe cierpienie. Paradoks polega na tym, że im bardziej dążymy do szczęścia, tym trudniej je osiągnąć i tym silniejsze cierpienie pojawia się jako przeciwwaga naszych zamierzeń. Bo wszystko ma swoją drugą stronę i z tego punktu widzenia jesteśmy skazani na życie w równowadze. Jeśli więc przeciągamy linę za bardzo w którąś stronę, to pojawiają się problemy. Tak właśnie dzieje się we współczesnym świecie nastawionym na przyjemność, wygodę, łatwe życie i sukces. Naszym grzechem jest permanentny stan nierównowagi. Możemy to nazwać również szaleństwem współczesnego świata, ponieważ w imię dostatniego życia podcinamy gałąź, na której siedzimy i jednocześnie mamy poczucie, że (mimo dostatku) ciągle nam czegoś brakuje. Do tego wszystkiego zewsząd słyszymy zachęty, by podążać w tym kierunku i realizować jakiś absurdalny program życiowy, który ma polegać na tym, by mieć więcej i więcej. Dobry samochód, dom z basenem, gruby portfel, najlepszy telefon i wakacje w egzotycznym kraju? Czy ci, którzy to wszystko mają mogą w końcu odpocząć? Nie! Oni chcą jeszcze więcej! To nigdy nie ma końca. Amos Oz tak podsumował pragnienia i sposób życia współczesnych ludzi: „Wszystko kończy się tym, że większość ludzi pracuje ciężej, niż powinni, po to, by zarabiać więcej pieniędzy niż naprawdę konieczne, żeby kupić rzeczy, których naprawdę nie potrzebują i zaimponować ludziom, których naprawdę nie lubią.”

Dlatego trzeba się bardzo pilnować, by w imię tej szkodliwej dla Ziemi i samego człowieka wizji nie zatracić trzeźwego rozeznania i wewnętrznego głosu, który jest jednocześnie głosem naszego serca i Ziemi.Co oznacza zatem dobre życie? Wydaje się, że dobre życie to wystarczająco dobre życie. Nie najlepsze, najszczęśliwsze, najprzyjemniejsze, a jedynie wystarczająco dobre. Oznacza to przede wszystkim zgodę i akceptację tego, co potocznie wydaje się być mało przyjemne. Mówimy tu o cierpieniu, ale pod tym kryją się różnorodne doznania, które dla człowieka są trudne. Zatem, jeśli jest ci smutno, to nie staraj się za wszelką cenę, żeby było ci wesoło. Smutek, płacz, rozpacz czy żal są ważnymi uczuciami, które trzeba umieć przeżywać i mieścić w sobie, akceptując w pełni te stany. Jeśli przeżywasz takie trudne emocje nie próbuj ich znieczulać alkoholem, tabletkami, narkotykami czy innymi sztuczkami. Pozwól im wybrzmieć, a po jakimś czasie one po prostu odejdą. Podobnie jest z bólem czy chorobą. Robimy wszystko by nas nie bolało i by czuć się dobrze. Ale zarówno ból, jak i choroba są ważnymi informacjami dla nas i tłumienie ich tabletkami pogarsza tylko naszą sytuację jednocześnie nas osłabiając. Najczęściej kupowane przez ludzi leki to środki przeciwbólowe i uspokajające. To pokazuje naszą totalną niezgodę na to, by było nam źle. A chorobie, podobnie jak emocjom, też trzeba pozwolić wybrzmieć, by ostatecznie organizm (z niewielką pomocą lekarzy) uporał się z problemem. Nie namawiam nikogo do radykalnego odrzucenia wszystkich leków i współczesnej medycyny, a tylko do zachowania umiaru, którego i tutaj, w korzystaniu z różnorodnych farmaceutyków, jakże często nam brakuje. Kolejny problem dotyczy wysiłku fizycznego, za którym nie przepadamy. To dlatego wymyśliliśmy windy, samochody, wyciągi w górach czy nawet pilota do różnych urządzeń. Wstanie z fotela, by zmienić kanał w telewizorze dla wielu z nas jest ponadnaturalnym wysiłkiem. Tak oto spędzamy czas głównie siedząc i wożąc się, co sprawia, że tyjemy, nasze mięśnie i kości się degenerują, a my gnuśniejemy w jakimś bezwysiłkowym marazmie. A przecież ruch jest potrzebny naszym ciałom jak słońce liściom. Lekarze podkreślają, że warunkiem zdrowia jest między innymi spocenie się z wysiłku fizycznego przynajmniej raz dziennie. Ilu z nas jest gotowych na takie poświęcenie? My tak nie lubimy się pocić. Zatem dobre życie unika wożenia się. Tam, gdzie to możliwe wybiera chodzenie piechotą oraz jazdę na rowerze. Zamiast jeżdżenia windą wybiera wchodzenie po schodach. Zamiast wjazdu kolejką na górski szczyt, wybiera mozolne podchodzenie. Najlepiej, jeśli ta aktywność jest wpisana w sposób naturalny w naszą codzienność, bowiem coraz częściej widzimy takie absurdy, gdy ludzie w pracy jeżdżą windą, a później idą do klubu fitness, gdzie ostro biegają na sztucznej bieżni. Gdybyśmy potrafili żyć w sposób zrównoważony nie potrzebowalibyśmy klubów fitness. To zrównoważone życie dostępne jest każdemu już tu i teraz! Generalnie wystarczająco dobre życie polega na trosce, jaką obdarzamy nasze ciało, które stanowi nasz mały dom będący odzwierciedleniem naszego dużego domu - Ziemi. Ta troska obejmuje także jedzenie, czyli to, co dajemy swojemu ciału. Ileż ono musi się w tym współczesnym świecie nacierpieć! Wysoko przetworzone i oczyszczone produkty z dużą zawartością cukru, soli, barwników, konserwantów, chemicznych dodatków smakowych czy witamin - oto menu człowieka żyjącego we współczesnym bogatym świecie. Większość tego, co jemy nie służy naszemu zdrowiu. Zachęca się nas do kupowania produktów silnie przetworzonych, często pozbawionych ważnych składników mineralnych i witamin (biała mąka), a następnie przekonuje się nas, by suplementować tę ubogą dietę tabletkami z chemicznymi witaminami. Czyż nie prościej i zdrowiej byłoby jeść produkty mało przetworzone z pełną i naturalną zawartością wszystkich potrzebnych nam składników? To współczesne jedzeniowe szaleństwo nie służy nam ani naszej planecie, która jest bezwzględnie eksploatowana rolniczo. Silnie nawożone gleby, rośliny modyfikowane genetycznie, zwierzęta faszerowane antybiotykami czy hormonami, to wszystko ma generować zysk producenta, ale jednocześnie szkodzi nam. Idąc więc do sklepu na zakupy trzeba mieć się bardzo na baczności, bo z trudem znajdziemy tam produkty zdrowe dla nas. Najważniejsza wskazówka jest tutaj bardzo prosta: im mniej przetworzony jest dany produkt, tym lepiej. Zatem wybieraj wodę zamiast coli, warzywa i owoce zamiast przekąsek, orzechy, ziarna i nasiona zamiast gotowych do spożycia produktów. Nie kupuj zupek w proszku, napojów gazowanych, batonów, chipsów i innych produktów, o których wiemy, że nie służą naszemu zdrowiu. Unikaj też jedzenia mięsa, które w najwyższym stopniu kumuluje w sobie szkodliwe substancje wykorzystywane w rolnictwie, a także najkrócej zachowuje świeżość i zawiera najwięcej dodatków chemicznych.Jak więc widać z tego krótkiego i pobieżnego przeglądu, wystarczająco dobre życie to takie życie, które zadowala się bardziej małym niż wielkim. To życie, które nie tyle odmawia sobie przyjemności, ale które potrafi ją dostrzec i docenić w zwykłych, codziennych przeżyciach i sytuacjach. Proste jedzenie, proste przyjemności, bez konieczności odwoływania się do wyrafinowanej infrastruktury współczesnego świata, która ogromnym kosztem ma służyć człowiekowi, a ostatecznie zwodzi go na manowce. Zatem lepiej pójść do lasu na spacer niż do parku rozrywki. Lepiej pojechać na wieś na wakacje, niż lecieć samolotem na drugi koniec świata. Lepiej kupić jabłka zamiast bananów. Lepiej położyć się na trawie i obserwować chmury niż wypożyczyć quada i rozjeżdżać leśne ścieżki. Pamiętajmy też, że najcudowniejsze i najważniejsze na świecie rzeczy są za darmo. Nikt nam nie każe płacić za błękit nieba, zachody słońca, zapach łąki i szmer strumienia. Rozmowa i kontakt z przyjacielem i bliską osobą może być ważniejszy niż daleka egzotyczna wyprawa. Uśmiechnięte oczy dziecka są cudowną nagrodą za bliskość, jaką można nawiązać w zwykłym czasie codziennej egzystencji, gdy rozluźnieni nie musimy gonić za nie wiadomo czym. Najważniejszą tajemnicą dobrego życia jest zaś wewnętrzny spokój, który wypływa z prostej akceptacji tego, co wokół jest. Jeśli nie ulegamy złudzeniu, że szczęście można znaleźć na zewnątrz siebie, jeśli wiemy, że zawsze nosimy je w sobie i że polega ono na akceptacji siebie i świata, to tak naprawdę niczego więcej nie potrzebujemy. Z taką jakością w sobie potrafimy bez poświęcania zadowolić się tym, co mamy, nawet jeśli jest tego niewiele. Bo po prawdzie nie potrzebujemy wiele, by żyć dobrze. Dach nad głową, odzienie, proste jedzenie. Cała reszta to miłość, którą mamy wobec siebie, świata i innych. Miłość, której nie da się kupić, sprzedać, czy inaczej przehandlować. Mniej może oznaczać więcej. Im mniej uczestniczymy w tym szaleńczym pędzie, jaki proponuje nam współczesny świat, tym więcej mamy zdrowia, spokoju, poczucia bliskości z innymi oraz czystej Ziemi.

 

Książka dobra na kryzysowy czas – Ryszard Kulik „Ziemia – mój jedyny dom” (dostępna jako pdf ) została zainspirowana spiralą Ponownego Połączenia (The Work That Reconnects) Joanny Macy. Ta ponad 90-letnia głęboka ekolożka i buddyjska nauczycielka od lat głosi, że największym zagrożeniem dla pojedynczego człowieka i całej ludzkości jest oddzielanie, odcinanie się od przyrody – sieci życia – dzikości, w tym także od swoich uczuć. Dlatego Macy w ciągu całego swojego życia tworzyła metodę – Praktykę Ponownego Połączenia, czerpiąc z filozofii głębokiej ekologii Arne Naessa, swojej buddyjskiej praktyki i badań naukowych nad buddyzmem, teorii systemów, a także wiedzy i doświadczeń wynikających z pracy ze zbiorową traumą. I tak spirala Ponownego Połączenia składa się z czterech etapów: 1) odczucie wdzięczności, 2) odczucie bólu, cierpienia, 3) spojrzenie nowymi oczami, 4) pójście naprzód. Jest to też przejście przez koło emocji, od radości i wdzięczności przez złość, ból, strach, smutek – i to odczucie pełni i połączenia powoduje, że zaczynamy działać w świecie z innego, głębszego miejsca w nas samych.

Tagi

Ludzie

Ryszard Kulik

Ryszard Kulik

Trener
doktor psychologii, trener rekomendowany przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne (rekomendacja II st.) Od 26 lat zaangażowany w prowadzenie grup w ramach edukacji psychologicznej i ekologicznej.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Holistyczne Szkice Trenerskie: O feedbacku.

Holistyczne Szkice Trenerskie: O feedbacku.

Rozwój
czwartek, 16 września 2021, 21:30
Narzędzie. Technika. Słowa. Na pierwszy rzut oka. Postawa, świadomość, obecność. Patrząc trochę głębiej. Relacja, wpływ, uczenie, sposób bycia i wiele innych jeszcze określeń można by użyć.
Holistyczne Szkice Trenerskie: O wszechmocnym.

Holistyczne Szkice Trenerskie: O wszechmocnym.

Rozwój
sobota, 04 września 2021, 12:13
Czy prowadzący ma jakieś szanse na przeciągnięcie grupy na swoją stronę? Czy w ogóle warto rozważać pracę z grupą w ten sposób ? Jak miałby sprawić by przyjęto jego perspektywę? Czy to w ogóle jest jego rola? Czy o to chodzi w prowadzeniu warsztatów?

Zobacz również