LifeFree.pl

Wgląd w Głąb: Ja w ciszy. Cisza we mnie

Ostatnio mam więcej energii, więcej jasności. Odradza się we mnie chęć działania i wiara w realność moich pomysłów. Urodziły się nowe. Choć mają wiele cech tego co było. Zawierają w sobie tamto doświadczenie z szacunkiem i radością z bogactwa...
Wgląd w Głąb: Ja w ciszy. Cisza we mnie
Wgląd w Głąb: Ja w ciszy. Cisza we mnie

Ostatnio mam więcej energii, więcej jasności. Odradza się we mnie chęć działania i wiara w realność moich pomysłów. Urodziły się nowe. Choć mają wiele cech tego co było. Zawierają w sobie tamto doświadczenie z szacunkiem i radością z bogactwa. Unoszą mnie znów nad ziemię do lotu dalej, wiatr wieje pod skrzydła, oczy łzawią od wiatru i wzruszenia.

Cisza. Obejmująca przejmującą przenikliwością, podsuwająca pod nos demony przeszłości. Otulająca lekko chłodną mgłą tego, co niby zapomniane i przeszłe a jednak cały czas obecne i niedopełnione do końca. Pomagająca poczuć to smyrnięcie gdzieś w ciele, które zauważone i przytrzymane w świadomości okazuje się przecież smutkiem. A zaraz później podkreślające to miejsce co zawsze boli i jego treść znów trochę bardziej. Cisza pozwalająca dokończyć to co pozostawione w krzakach dwa lata temu, pół roku temu, miesiąc i tydzień. Cisza pomagająca się uziemić na tyle by nie wstawać od podjętego procesu kiedy przychodzi taki impuls. Pomagająca chwycić go na czas, pozostać w tym co podjęte, nie ulec strachowi, dociągnąć do końca i zamknąć strukturę, co obciąża. Cisza, w której dla jednych jestem dziwakiem co się sam nie wiadomo po co oddalił od świata i ludzi a dla innych tym co przekroczył granicę dźwięku. Zrobił to co niedostępne. Cisza pięknego lasu na zadupiu zadupi jest tym czego potrzeba mi by wyjść z kołowrotka. Co dzień odgarniam trochę tego co zalega. Co dzień zauważam to co przeczuwałem ale nawał tego co konieczne przywalał mi obraz tak bym go nie widział. Co chwilę rejestruję jak moja ręka, noga, głowa porusza się z większą lekkością, palce piszą więcej lepiej i śmielej. Co dzień rejestruję jak wszystko co tworzyłem przez lata teraz dochodzi do głosu bo wreszcie ma czas. Doświadczam też sensu tych wszystkich wysiłków i konsekwentnego rezygnowania z nieistotnej gry z systemem w przyjemność. Wreszcie każdego dnia wykrawam z wysiłkiem coraz większy kawałek czasu na czytanie, granie na gitarze, sen i głaskanie kota, którego po raz pierwszy w życiu mam. Patrzę w okno na mój stojący samochód. Nigdy tyle nie stał w miejscu. Boję się, że nie odpali jak przyjdzie mi wreszcie pojechać 20 km a nie 250 jak to zwykle;). Dni lecą bardzo szybko, sąsiad mówi że tu zawsze niedziela, a ja wstaję jakby raczej codziennie była środa. Zawsze jest coś do zrobienia. Rzecz w tym, że wreszcie piszę, czytam, projektuję i rozmawiam z ludźmi a przede wszystkim po prostu robię to co ważne i co chcę i co moje. I tylko to żywię. Nowy sen musi się mieć czas wyśnić. I jakoś mam wrażenie, że śni mi się już nowy. Choć dopiero zaczyna.

Na bazie tego doświadczenia mam szereg dojmujących refleksji o zmianie życiu. Siedzę w ciszy mojego Mazurskiego zadupia już pół roku i mam wrażenie, że wciąż jeszcze na dobre się nie zaczęło choć już tak wiele się dzieje... Po pierwsze więc czas, w biegu się nie uda. Nie zauważyłbym tego co zauważam a co jest zarówno dowodem jak i motorem zmiany, bez spokoju, a ten ni e pojawi się bez czasu/przestrzeni. Po drugie uważność. Sygnały zmiany bywają subtelne. Nikła a wielce różna niż zawsze reakcja na codzienne zjawiska jest właśnie informacją o zmianie. Może o tym, w kogo się zmieniłem, a kogo już nie ma. Po trzecie konsekwencja. To co kreuję od jakiegoś czasu działa. O ile to mój trop wybieram iść nim dalej. Zauważam i odrzucam pokusy czasożerców obiecujących cuda albo straszących koszmarem byle tylko mieć moją energię. Dyscyplina. Wdrażanie ze spokojem, powoli, z tolerancją, że nie od razu, z akceptacją, że inaczej będzie nie idealnie tak ale bliżej niż kiedyś. Świadomość. Pozwalanie na samoregulację. Kiedy raz przekraczam swoją ścieżkę w kierunku tego co było, czego nie chcę, ale to zauważam, następny raz przekraczam mniej albo wcale.Powoli umacniam zmianę. Zgadzam się na niedoskonałość ufając, że energia i świadomość zaprowadzi mnie do optimum jakie na tą chwilę jest w ogóle możliwe. Wcześniej spać, mniej oczekiwać. Wychodzić co dziennie na słońce i na deszcz. A rano koniecznie boso na rosę, czym zimniej tym lepiej. Takie mini morsowanie. Świadomość tego wszystkiego i zgoda na to. Spokój. Odosobnienie w ciszy. Przestrzeń dla budzącej się mocy. I tak sobie myślę, że naprawdę w biegu nie mogłem tego zauważać. Dopiero tu w odosobnieniu na zadupiu moim kochanym, pod lasem się urzeczywistnia (m).

Obecny kryzys to skutek kryzysu świadomości (Jiddu Krishnamurti) . Daj świadomości czas na przebudowę. Przyjedź też na odosobnienie www.osrodekwpolu.pl

Tagi

Ludzie

Bartosz Płazak

Bartosz Płazak

Trener
Trener kompetencji społecznych. Posiada rekomendacje trenerskie I i II stopnia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, specjalizuje się w szkoleniach kształtujących kompetencje społeczne: trenerskie, liderskie , handlowe i obszaru efektywności osobistej.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Odkrywanie natury: Czy przyrodzie należy pomagać?

Odkrywanie natury: Czy przyrodzie należy pomagać?

Rozwój
poniedziałek, 11 stycznia 2021, 18:19
Większość z nas prawdopodobnie odpowie, że tak. Prawie każdy człowiek kocha przyrodę i stara się jej jakoś pomagać. A jednak z pomaganiem należy obchodzić się bardzo ostrożnie!

Zobacz również