LifeFree.pl

Podróże z Tarotem tam i z powrotem: O rozwoju w „zastoju”

Czasami, niespodziewane, zewnętrzne trudne wydarzenia zatrzymują nas w miejscu. Być może w ten sposób wszechświat daje nam do zrozumienia, że warto chwile „pobyć ze sobą”, bo zwykle jest wiele ważniejszych spraw niż ja sam/sama.
Podróże z Tarotem tam i z powrotem: O rozwoju w „zastoju”
Podróże z Tarotem tam i z powrotem: O rozwoju w „zastoju”
Czasami, niespodziewane, zewnętrzne trudne wydarzenia zatrzymują nas w miejscu.
Być może w ten sposób wszechświat daje nam do zrozumienia, że warto chwile „pobyć ze sobą”, bo zwykle jest wiele ważniejszych spraw niż ja sam/sama.
Dla wielu z nas to bardzo niewygodne miejsce. Przyzwyczajeni do ciągłego biegu dzisiejszego świata, mamy przymusowy odruch by…coś zrobić, jakoś zadziałać - już teraz, natychmiast.
Być ze sobą w „bezruchu” i ciszy czasami sprawia nam dużą trudność.
Bo tu - więcej „widać, czuć i słychać”, i czasami nie są to dla nas przyjemne informacje.
Co wtedy robić? A może nic nie robić w sensie działania?
Może warto po prostu doświadczać całym sobą „stanu utknięcia”, niczym Tarotowy Wisielec (Arkan XII)?
Wisielec, to karta rozwoju w „zastoju”.
Wisielec uczy pokory, cierpliwości, kontemplacji i uważności.
Uczy słyszenia swojego wewnętrznego głosu, rozpoznawania i bycia w kontakcie z własnymi emocjami. Na wyższym poziomie, to karta rozwoju duchowego, kontaktu ze swoim „wyższym Ja”.
Wisielec mówi: czasami warto zawisnąć, by odnowić kontakt ze swoim wnętrzem.
Wisielec wisi powieszony za jedną nogę na drzewie.
Wisi, ale tylko pozornie nic się nie dzieje.
Nie bierze udziału w życiu na zewnątrz, nie zajmują go już wszystkie codzienne sprawy i inni ludzie, tak bardzo „jak wczoraj”.
Ogląda teraz świat z innej perspektywy, ale przed wszystkim jest w głębokim procesie „z samym sobą” w izolacji, spokoju i ciszy.
Odbywa niezwykłą medytacyjną podróż tylko we własnym towarzystwie.
Pewnego dnia doznaje olśnienia.
Dookoła jego głowy pojawia się aureola, która symbolizuje oświecenie…
Doznał i doświadczył efektu „aha”…czyli…”wiem”, a raczej głębokiego „jestem”.
Z kontemplacji wisielca „budzi” tarotowa Śmierć (Arkan XIII).
To zmiana.
Tak jak było - już nie będzie. Od Teraz będzie inaczej.
I to tego momentu, boimy się najbardziej. Zmiany.
Ale wisielec jest już na nią gotowy.
Transformacji ulegają stare nawyki, przekonania, ostatnio „sprawdzający” się stan emocjonalny i mentalny.
Wie już, co służy a co nie służy i co trzeba zostawić i pożegnać.
Jest śmierć - jest żałoba - a wraz z nią smutek, żal i chwila niemocy.
Ale coś umiera, by coś nowego mogło się urodzić.
Śmierć to zarówno koniec jak i początek.
To koniec jednego etapu po to, by mógł zacząć się kolejny.
Pojawiają nieśmiało nowe pomysły i idee.
Powoli wraca moc do bycia, do życia, chciejstwo i sprawczość.
Na horyzoncie niczym wschodzące słońce zaczynają być dostrzegalne stare i nowe zasoby oraz odczucie wdzięczności za to co jest…
Jest na czym budować…
Tu jest wreszcie czas na działanie - zrób coś, zadziałaj - zrób cokolwiek - ale może inaczej niż do tej pory?
Pojawia się głęboki oddech i poczucie, że wszystko powoli wraca do Równowagi (Arkan XIV).
Balans, poczucie odzyskania jasnego widzenia miejsca gdzie jestem, zrównoważenie, spokój, dystans, poczucie równowagi między tym co wewnątrz i na zewnątrz.
Odnalezienie złotego środka, takiego miejsca w sobie, które daje stabilizację, opanowanie i poczucie bezpieczeństwa.
Teraz dopiero jestem gotów by iść dalej.
Ponieważ jestem biologiem, cały ten proces kojarzy mi się z przemianą poczwarki w motyla.
Natura tak pięknie i wprost, daje nam „lekcje koła życia”.
Poczwarka to kolejne stadium rozwoju motyla. Gąsienica przestaje przyjmować pokarm, opróżnia przewód pokarmowy, zrzuca z siebie oskórek i zmienia się w nieruchomą formę. Z pozoru można uznać ją za martwy organizm, tymczasem we wnętrzu formuje się dorosły motyl.
Poczwarka też wisi - w ciszy, „ciemności” i izolacji.
Jednocześnie dokonują się w niej ogromne przemiany wewnętrzne - fizjologiczno-metaboliczne, które ostatecznie skutkują przemianą poczwarki w pięknego motyla.
Poczwarka umiera, ale jej tkanki po transformacji wchodzą w skład ciała dorosłego osobnika.
Jej „ciało” praktycznie się rozpuszcza, a z niepozornych zgrupowań komórek wykształcają się narządy i skrzydła dorosłego owada.
Wszystko trwa dokładnie tyle - tyle ile ma trwać.
Nic nie jest przyśpieszone ani przedłużone - inaczej proces się nie dopełni i z poczwarki nie powstanie motyl.
Motyl w zależności od gatunku żyje kilka godzin, dni lub miesięcy.
W końcu - również umiera.
Przeżywamy życie z tysiącami takich cykli.
Coś się zaczyna, coś się kończy, chwila oddechu i znów, coś się zaczyna, coś się kończy, chwila oddechu i cały cykl zaczyna się od nowa.
To odwieczny „cykl koła życia”.
Czasami wisimy za długo lub za krótko…
Boimy się zmian więc na długo utykamy w letargu…
Z tego samego powodu, przerywamy „zastój”, by do miejsca podjęcia decyzji o zmianie i doświadczeniu jej - nie dotrzeć.
Powyższe, może mieć miejsce zarówno ze świadomych, jak i podświadomych, niewidocznych dla świadomości powodów.
Proces się nie dopełnia.
Motyl w ogóle nie powstaje albo powstaje zdeformowany i żyje krócej niż zakłada jego „naturalny” rozkład jazdy.
Czujemy, że coś jest nie tak.
Wciąż w tym samym miejscu choć inaczej, żyjemy iluzją o życiu i byciu.
Pozwalanie sobie czasem na niewymuszone przez zewnętrzne okoliczności „pobycie” w tarotowym Wisielcu, przygotowuje nas na zmiany.
Człowiek uczy się przez doświadczenie.
Częste bycie w tym miejscu, pozwala nam częściej doświadczać siebie, pogłębiać świadomość o nas samych, a z czasem, zaprosić do siebie akceptację i zgodę na to, że zmiany są częścią życia.
Warto więc czasami się „zawiesić” by doświadczyć rozwoju w „zastoju”.
—————————————-
Oprócz tego co świadome i logiczne, fascynuje mnie to co podświadome i duchowe. Stąd miłość do kart Tarota, pracy z energią, szacunek do dorobku przodków, ciekawość prastarych kultur i obyczajów oraz adaptacja tego co rezonuje do życia i pracy z ludźmi.
W swojej pracy rozwojowej z klientami, wspieram proces pracy ze świadomością o pracę z tym co ukryte-nieświadome.
Narzędziem by tam zajrzeć, są właśnie karty Tarota.
Czego nie wiedzę?
Gdzie warto popatrzeć?
Na czym warto się teraz skupić?
To tylko nieliczne pytania, o które warto „zapytać” swoją podświadomość za pomocą kart.
Więcej o tym jak pracuję i czym są dla mnie karty Tarota znajdziesz tutaj:
Serdeczności
 
Źródło: Twoje Portrety

Tagi

Ludzie

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Zobacz również