LifeFree.pl

On i Ona Dobrze Ustawieni: WYPRAWA PO MOC

Pewnego słonecznego dnia, dusze spotkały się przy ognisku. Miały za sobą już mnóstwo wspólnych żyć. Niektóre były udane, ale nie wszystkie. Były też takie, które nie poszły względem planu, który sobie zakładały...
On i Ona Dobrze Ustawieni: WYPRAWA PO MOC
On i Ona Dobrze Ustawieni: WYPRAWA PO MOC

 Pewnego słonecznego dnia, dusze spotkały się przy ognisku. Miały za sobą już mnóstwo wspólnych żyć. Niektóre były udane, ale nie wszystkie. Były też takie, które nie poszły względem planu, który sobie zakładały. I chodź ich plany były bardzo sprytne i przewidujące różne scenariusze i okoliczności, to jednak mimo wszystko czasami coś mogło pójść nie tak, jak chciały, i jak sobie założyły.

 Jedna z dusz powiedziała do pozostałych obecnych przy ognisku. Chciałabym poznać ciemność. Mam w sobie tyle światła, że będę potrafiła w nią zanurkować, i zrozumieć co w niej się mieści. Jakie treści, jakie emocje, jakie wartości.

- Po co chcesz to zrobić? – zapytała druga.
- Chcę doświadczyć ciemności w ludzkiej postaci, aby przynieść z powrotem do naszego pięknego świetlistego domu moc.

 Moc jest pozyskiwana przez dusze, w doświadczaniu wkręcania się w nieznane przestrzenie, i wykręcania się z nich. Gdy dusza wchodzi w pewne doświadczenie, i uczy się poprzez ludzkie ciało i dualizm dobra i zła, światła i cienia, wysokich i niskich wibracji, energii miłości i nienawiści a potem zyskuje obraz, pozycję, miejsce w którym może swoją perspektywą spostrzegania ogarnąć jeden i drugi koniec przysłowiowego kija dualizmu, pozyskuje moc. Moc jest natomiast duszą potrzebna, aby mogły kreować nowe wersje siebie doświadczającego rzeczywistości.

 - To niebezpieczne co chcesz zrobić. Co prawda świecisz bardzo jasno, ale ciemność bywa zwodnicza. Gdy przekroczysz pewną masę krytyczną napełniania się ciemnością, może Cię zassać, wciągnąć, i zapomnisz drogi do naszego pięknego świetlistego domu.

 - Tak wiem, i pomyślałam już o tym. Mam do Was prośbę. Ty wcielisz się w podobnym miejscu, i czasie na tej samej planecie co ja. I ja zakocham się w Tobie. Będziesz moim partnerem, który przypomni mi swoją miłością skąd jestem.

 - To sprytne co wymyśliłaś. Ale co będzie jak nie uda mi się, przypomnieć Ci skąd pochodzisz, bo za bardzo będziesz wkręcona w materialną matryce doświadczeń.

- To wtedy może ja urodzę się jako Wasze dziecko ? – rzekła kolejna z dusz.
- Tak to będzie dobry plan. Jeżeli Ty jako mój partner nie zdołasz mi przypomnieć, skąd pochodzę, to Ty kochana weźmiesz na siebie misję przypomnienia mi, kim jestem i skąd pochodzę.

 Jedna z najstarszych dusz, która siedziała przy ognisku, nic się nie odzywała. Przysłuchiwała się tylko rozmowie pozostałych, gdy te już skończyły rzekła.

- Opowiem Wam pewną historię. Historię mojej wyprawy po moc. Ledwo uszłam z życiem. Groziła mi całkowita dezintegracja, i rozproszenie. Dezintegracja i rozproszenie to też sposób powrotu do domu, ale jest to sposób wręcz samobójczy i bardzo bolesny.

 Miałam tak samo jak Wy plan, aby wejść w pewne życie, zaczerpnąć moc, i wrócić do naszego pięknego świetlistego zamku, lecz przeliczyłam się.

 Jedna z dusz rzuciła się wtedy mi na pomoc, widząc, że weszłam w ciemność za głęboko. Nie potrafiłam zauważyć, czym jest światło, a czym iluzja światła. Totalnie straciłam orientacje. Zagubiłam się we własnych obrazach samej siebie. Mój ludzki umysł płatał mi figle, nie odróżniałam jego projekcji, od rzeczywistości. Stałam się złowroga, krzywdząca innych, bo miałam szalone przekonanie, że wciąż mam za mało. Za mało szczęścia, za mało pieniędzy, za mało majątku, za mało zasobów. Utożsamiłam się nie z moją boską istotą, ale z moim małym wyobrażeniem siebie samej. Na ziemi nazywają to ego. Myślałam, że każdy jest mi wilkiem, że ludzie to osobne istoty, całkowicie nie rozumiałam koncepcji, że wszyscy jesteśmy połączeni ze sobą. Mamy różne doświadczenia, różne przemyślenia, ale na bardzo głębokim poziomie jesteśmy ze sobą połączeni. Doświadczenie tego połączenia to pierwszy krok, do powrotu do naszego pięknego świetlistego domu, ale tylko doświadczenie, a nie koncepcja. Koncepcja tylko daje złudzenie. Różnica pomiędzy koncepcją, a doświadczeniem jest ogromna. Na Ziemi jest mnóstwo ludzi, którzy mylą koncepcje z doświadczeniem. Chcą zrozumieć, zamiast przeżyć. Niektóre koncepcje bywają zabójcze, i odciągają od doświadczenia. Ja żyłam w świecie koncepcji. Doświadczać się bałam, bo miałam bardzo traumatyczne dzieciństwo, które zablokowało mnie na odczuwanie.

 - Co się stało dalej – zapytały zaciekawione dusze.

 Dalej było już tylko trudniej. Jedna z nas, tak jak powiedziałam wskoczyła w trzecią gęstość, w materie fizyczną z misją ratunkową względem mnie. Wskoczyła, aby przypomnieć mi, kim jestem, i gdzie jest mój dom. Niestety nie udało jej się. Nie rozpoznałam jej. Byłam za bardzo zapatrzona w samą siebie. Dusza ta robiła wszystko, abym sobie przypomniała swoje rdzenne pochodzenie, ale przeze mnie było to odbierane jako atak na moje jestestwo. Strasznie ją atakowałam jako człowiek, strasznie ją nienawidziłam, miałam odczucia, jakby chciała skraść mi moją energię, miałam odczucie jakby Ona chciała mnie zabić, unicestwić, a Ona tak naprawdę chciała mnie obudzić, ale ja tego ani nie rozumiałam, ani nie mogłam zauważyć. Walczyłam z tą duszą do upadłego, goniłam ją przez całe życie. Chciałam nawet ją zabić, w swoim szale, jako ludzka istota, chciałam ją zniszczyć jako człowiek, zmieść z powierzchni Ziemi. Gdy tak goniłam ją w przestrzeniach energii, ona w pewnym momencie przeszła na stronę światła, na stronę naszego świetlistego rodu. Nie mogłam tam pójść, mój ciężar jako istoty posiadającej tyle ciężkich ładunków, których nie zrozumiałam, nie pojęłam był za duży, aby wejść w te przestrzenie, aby móc doświadczyć tych przestrzeni, to było dla mnie nie do udźwignięcia, to było niewykonalne. Dusza ta wiedząc, że nie uda jej się obudzić mnie do mojego prawdziwego rodowodu, do mojej świadomości tego kim jestem, że nie jestem małym ograniczonym ludzkim ego, ale posiadam także swoje ego, dające mi poczucie odrębności, za pomocą którego mogę doświadczać dualności świata. Dusza ta zanim na czysto ludzkim poziomie zamknęła mi drogę do siebie samej, do swojej przestrzeni wpuściła mi – jak to wtedy spostrzegałam – konia trojańskiego.

 - Co było tym koniem trojańskim ? – zapytały pozostałe dusze, przysłuchując się owej historii bardzo bacznie.

 - Koniem trojańskim był klucz otwierający jasną świetlistą przestrzeń umieszczony w moim sercu. Dusza ta wiedziała, że moje przebudzenie i uświadomienie sobie kim jestem nie uda się jej. Plan wyciągnięcia mnie z ciemnej ograniczonej przestrzeni postrzegania mnie samej, przez mnie samą nie udał się. Więc w ostatnim ruchu swojej miłości umieściła mi klucz do drzwi, do bramy naszego pięknego jasnego królestwa w samym centrum mojego serca. Wychodząc krok po kroku, z iluzji, w których tkwiłam, czułam, że coraz bardziej zbliżam się do mojego serca. Pewnego dnia, jako człowiek wstałam rano, coś mnie obudziło, może sen, może jakiś odgłos, już nie pamiętam, ale doświadczyłam przebłysku świadomości. Zauważyłam jak bardzo raniłam innych ludzi, ile szkód spowodowałam. Jak myliłam miłość, z posiadaniem kogoś na własność, jak myliłam poczucie bezpieczeństwa z kontrolą wszystkich wokół mnie, jak myliłam swój obraz, swoje wyobrażenie na swój temat, ze swoją prawdziwą tożsamością, jak myliłam swoje małe ego, które pozwalało mi doświadczać odrębności w świecie przeciwieństw, ze swoim prawdziwym ja. Jak wyobrażenia na temat świata, myliłam z doświadczaniem go, i wtedy właśnie tego ranka, głęboko zapłakałam. Coś się poluźniło, w mojej przestrzeni, i na chwilę dostrzegłam świat takim jaki jest i mnie w tym świecie. Relacji z tą duszą, już nie mogłam na tamtym planie odbudować, było za późno, za dużo trudnych rzeczy wydarzyło się między nami. Za bardzo ją zraniłam.

 - To zrozumiałe. Miałyśmy takie doświadczenia na Ziemi, w pewnym momencie już nie da się nic uratować. Ale dokończ jak to się skończyło? – zapytała dusza, która rozpoczęła dyskusję przy ognisku.

 - Tak, już kończę. Dusza, która zostawiła w moim sercu klucz do naszego jasnego królestwa tak, jak powiedziałam wycofała się z mojego życia. Klucz odnalazłam w sercu. W sobie, w miejscu w którym najmniej się spodziewałam. Gdy w końcu udało mi się otworzyć oczy, i zobaczyć prawdę, wszyscy mi bliscy, a najbardziej Ci, których spostrzegałam jako wrogów, okazali się moimi najtrudniejszymi, i najlepszymi nauczycielami. Wcześniej spostrzegałam ich jako wrogów, gdy natomiast znalazłam klucz do serca, i otworzyłam zapieczętowaną bramę do naszego świetlistego świata, zobaczyłam wszystko inaczej. Pamiętaj kochana, że jeżeli wybierasz się po moc, moc może nie chcieć Ci się oddać. Pamiętaj, że są granice naszych możliwości, że tam na Ziemi, nie wszystko wygląda tak, jak tutaj. Tam czasami potrafimy się zagubić, i stracić kierunek. Poproś kilka przyjaznych Ci dusz, aby miały w przypadku ostateczności klucz, który w przypadku niepowodzenia Twojej misji wyprawy po moc, wsadzą Ci prosto do Twego serca, abyś mogła odnaleźć drogę powrotną.

 Przy ognisku zapadła cisza. Wyskakujące z płonącego ogniska iskry, rozświetlały przestrzeń. Księżyc przemykał po gwieździstymi niebie, a dusze dumały, dumały nad kolejna wyprawą po moc.

 Dziękuję, że czytasz, a jak uważasz, że warto to proszę udostępnij

 
Źródło: tutaj

 

Tagi

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Wgląd w Głąb: Ja w ciszy. Cisza we mnie

Wgląd w Głąb: Ja w ciszy. Cisza we mnie

Rozwój
piątek, 20 listopada 2020, 21:22
Ostatnio mam więcej energii, więcej jasności. Odradza się we mnie chęć działania i wiara w realność moich pomysłów. Urodziły się nowe. Choć mają wiele cech tego co było. Zawierają w sobie tamto doświadczenie z szacunkiem i radością z bogactwa...

Zobacz również