LifeFree.pl

On i Ona Dobrze Ustawieni: O ABORCJI. PRZED ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ I KONSEKWENCJAMI NIE DA SIĘ UCIEC.

Duża wrzawa w mediach, i mocne poruszenie wśród chyba wszystkich środowisk. Tych lewicowych i tych prawicowych. Tych ku aborcji, i tych pro life – ale czy na pewno pro life, to mam wątpliwości – czy to nie przypadkiem tylko ładna nazwa...
On i Ona Dobrze Ustawieni: O ABORCJI. PRZED ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ I KONSEKWENCJAMI NIE DA SIĘ UCIEC.
On i Ona Dobrze Ustawieni: O ABORCJI. PRZED ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ I KONSEKWENCJAMI NIE DA SIĘ UCIEC.
Duża wrzawa w mediach, i mocne poruszenie wśród chyba wszystkich środowisk. Tych lewicowych i tych prawicowych. Tych ku aborcji, i tych pro life – ale czy na pewno pro life, to mam wątpliwości – czy to nie przypadkiem tylko ładna nazwa na pokazanie swojej wyższości nad w ich mniemaniu hołotą. Wczorajszy obrazek, w telewizji nie pamiętam już jakiej, tak ładnie to pokazywał. Ci z młodzieży wszechpolskiej na schodach kościoła, a Ci skandujący hasła „mój wybór” na chodniku. Policja strzegła tych pierwszych, bo źle to się mogło skończyć.
Od dawien dawna, były w nas wzbudzane podziały. Narracja TVP w której znaki skandujących są porównywane do szwadronów SS mnie naprawdę rozbawiła. Myślę, że gdyby ich symbolem był kwadrat, to ktoś dorobiłby inną filozofię – więc nie ma sensu skupiać się na szczegółach.
Na początku chciałbym postawić pytanie o odpowiedzialność, i konsekwencje. Bo czy ktoś urodzi martwe, czy chore, które przeżyje, czy abortuje chore, czy z podejrzeniem, że jest chore, to faktem niezaprzeczalnym jest, że tak czy siak, poniesie odpowiedzialność i konsekwencje. W ustawieniach systemowych widać to jak na dłoni, że aborcja nie rozwiązuje tematu. To nie paintshop, w którym możemy gumką wymazać zdjęcie, albo usunąć byłego z fotografii. Aborcja niesie konsekwencje, i to różne. Od tych, że żywe dzieci mogą zacząć bać się mamy, poprzez to, że żywe będą wewnętrznie patrzeć na zmarłe, i nie będą sobie pozwalać na sukces, poprzez to, że mężczyzna niepoinformowany o usunięciu ciąży przez kobietę, z poziomu energii może zostać wręcz wykończony, czy też wycieńczony, poprzez te, że związki i relacje pary po aborcji zapadają się, wpadają w kolaps i ostatecznie dochodzi bardzo często do ich rozpadu. Aborcja niesie bardzo dużo konsekwencji w duszy. Najbardziej taka, gdzie mogło urodzić się zdrowe dziecko. Aborcja to ruch – NIE DLA NAS W RAZEM.
Zadaje sobie natomiast pytanie – jeżeli przyjmiemy, że jesteśmy odpowiedzialni, za to co tworzymy, i stwarzamy, i w sensie indywidualnym, i w sensie tego co niesiemy i stwarzamy w połączeniu z rodem, jako jego immanentna część. To po co para tworzy sobie chore dziecko? Nie dlaczego. Dlaczego jest pytaniem skierowanym na zewnątrz.
Dlaczego nie udają mi się związki? Bo w dzieciństwie patrzyłam, na nieudaną relację, mamy i taty. A dlaczego Oni nie mieli udanej relacji? Bo mama Twojej mamy była wściekłą na dziadka i nim gardziła, a dlaczego nim gardziła, bo jej prababka była zgwałcona przez Rosjan, i miała za złe swemu mężczyźnie, że go nie było, a dlaczego go nie było ?… i tak można bez końca, do Adama i Ewy.
Więc wybieram tutaj pytanie PO CO? Jeżeli wiem, że dzięki aborcji nie uniknę odpowiedzialności i konsekwencji, nie wymażę tego rozdziału z historii swego życia, nie zapomnę. Po co ród stwarza taką sytuację? Narodziny chorego dziecka niosą odpowiedzialność, śmierć na rękach mamy niesie odpowiedzialność, aborcja chorego też niesie odpowiedzialność i konsekwencje. Są pary, które zdecydują się na taki ruch. Kobieta urodzi, pożegna się z tym dzieckiem, jeżeli ma taką potrzebę to ochrzci, i razem z partnerem pogrzebie. Być może ktoś tak chce przeżyć ten cały proces. Może jest na to gotowy, w sobie, może to dla niego właściwa forma. Zgadzam się. Ale czy możemy jako społeczeństwo pozwolić na to, a wręcz nakazać takiego „obrzędu” wszystkim?
Trochę przypomina mi to chrystianizację niewiernych Indian, trochę przypomina mi to wyprawy krzyżowe, trochę przypomina mi to palenie na stosach tych, którzy byli uznani za tych, którzy pałali się magią i mieli związek z Szatanem. Trochę przypomina mi to czyste sumienie - ruch czystego sumienia, z jakim szli Krzyżowcy, albo Faszyści z hasłami dotyczącymi ich ideologii. Hellinger powiedział – Największe ludzkie zbrodnie robimy z czystym sumieniem. Z krwią na rękach, i czystym sumieniem. Czy Ci, których wybraliśmy, mogą nam narzucać taki obrzęd, zasadę postępowania? Tutaj już nie mam zgody.
Ludzie zawsze się od siebie różnili. Byli Ci bardziej świadomi, mniej świadomi, wyżsi, niżsi, mądrzejsi, i głupsi, ale jeżeli chcemy budować społeczność, to zasady ogólne w niej panujące, czy też prawa, muszą być na tyle elastyczne, zwłaszcza w ustawie zasadniczej jaką jest konstytucja, aby ten mniej świadomy nie cierpiał, ani ten bardziej świadomy nie dawał sobie prawa do narzucania innym jedynej słusznej ideologii. To zawsze prowadziło do wykluczania, a wykluczanie zawsze prowadzi do wkluczania tylnymi drzwiami. Nie uciekniemy przed tym tematem. Tak czy siak, trzeba go rozwiązać.
Tak więc powracając do pytania. Jeżeli dziecko to ja i Ty w razem. A aborcja to NIE dla nas w razem. To po co cały egregor rodu stwarza chore dziecko. Po co Ona i On ma doświadczyć ułomnego, chorego, zmutowanego do granic możliwości, nie mogącego przetrwać RAZEM – w dziecku. O jakim niemożliwym RAZEM to dziecko ma przypomnieć? Kto być może dwa pokolenia wcześniej, albo dawniej nie mógł być w RAZEM? Na jaką część historii w rodzie nie chcemy patrzeć, a manifestuje się ONA w tym chorym płodzie, zalążku, początku ?Odpowiedź na to pytanie zostawiam, do osobistej refleksji, bo w moim osobistym odczuciu, to tutaj jest przysłowiowy pies pogrzebany. Tu tkwi rozwiązanie na poziomie konkretnej pary.
Czy Państwo, które tworzymy, zasilamy, czy ten twór, który istnieje i funkcjonuje, bo taką wolę wyrażamy, ma prawo nakazywać jej członkowi jedyną możliwą formę pożegnania się z tym niemożliwym do zaistnienia RAZEM? Nie! Tą decyzję, każda kobieta, para musi podjąć sama. Państwo ma prawo jednak troszczyć się o takie pary, o takie kobiety, bo do kurwy nędzy to nie jest łatwe, to nie jest przyjemne, to nie jest proste. Kropka.
Dziękuję, że czytasz. A jak uważasz, że warto, to proszę udostępnij
 
Źródło: tutaj

Tagi

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Wgląd w Głąb: Ja w ciszy. Cisza we mnie

Wgląd w Głąb: Ja w ciszy. Cisza we mnie

Rozwój
piątek, 20 listopada 2020, 21:22
Ostatnio mam więcej energii, więcej jasności. Odradza się we mnie chęć działania i wiara w realność moich pomysłów. Urodziły się nowe. Choć mają wiele cech tego co było. Zawierają w sobie tamto doświadczenie z szacunkiem i radością z bogactwa...

Zobacz również