LifeFree.pl

Warsztat czyli co? Zaczynam od postawienia tego pytania

Gdzie się nie obejrzę słyszę, że ktoś robi warsztaty. Dzielimy się tym co mamy, wzbogacamy się nawzajem. Cieszę się, bo to oznacza rozwój. To znaczy, że chyba będzie nam się lepiej żyło jako społeczeństwu.
Bartosz Płazak
Bartosz Płazak

Kiedy jednak posłucham też wewnętrznego głosu, który jak zwykle podważa uroczyste tezy, podniosłe refleksje i otwiera dyskusję, przychodzą do mnie pytania. Co to znaczy warsztat? Kiedy możemy mówić o realizacji warsztatów? Po co prowadzić warsztaty? Co to w ogóle jest ten warsztat? Kto może prowadzić warsztaty i co trzeba wiedzieć i umieć by je prowadzić? Kim trzeba być by móc to robić z korzyścią dla innych? Co stanowi czynnik ryzyka sytuacji warsztatowej dla prowadzącego i dla uczestników? Jakie minimum kompetencji powinien mieć prowadzący? Jakie inne warunki powinny być spełnione by można był mówić o warsztacie? Jak powinien być prowadzony warsztat żeby to był warsztat?

Najbardziej spektakularny warsztat na jakim byłem liczył 70 osób. Byłem bardzo zaskoczony. Nie spodziewałem się tego po organizatorze i po prowadzących. To jednak nic. Dużo bardziej intrygowało mnie to, że wśród uczestników nikt nie zauważył tego. Czego? Tego, że nie był to warsztat. Może mityng, może festiwal, może zjazd, zlot. Na pewno okazja do poznania ciekawych ludzi spośród uczestników. Bo prowadzący ginęli w tłumie. Trudny był też czas, wykorzystanie czasu. Ćwiczenia (zadania), rundy wypowiedzi na dany temat dla 12 osobowej grupy to już długo a dla 70? (nawet imię i miasto). Trudno też mówić o indywidualnym podejściu do uczestnika ;) czy pracy na umiejętnościach.

Warsztaty są wszędzie i ze wszystkiego. Wszędzie na nich pojawiają się uczestnicy i prowadzący. Każdy warsztat to przestrzeń, w której dzieją się procesy grupowe i wewnętrzne uczestników. Z reguły jest też warstwa merytoryczna. Edukacja sama w sobie. Różne są motywy obecności uczestników na warsztatach. Najczęściej słyszę o uczeniu się czegoś. I na to „czegoś” (edukację, czyli wiedzę) jest kładziony akcent. Przez stronę uczoną i uczącą. To „coś” czyli temat, program zakres merytoryczny to coś najprostszego do uchwycenia. Na „to” przychodzi uczestnik, „to” ma do przekazania prowadzący. I niestety to może się okazać nie najważniejsze, jeśli patrzeć całościowo, by nie rzec holistycznie, na rezultat warsztatu.

Docierają do mnie historie z warsztatów o sytuacjach, które zaskoczyły prowadzących, uczestników a bywa, że organizatorów, zdarzeniach, które wymknęły się spod kontroli. O uczestnikach i całych grupach, które nagle stały się trudne. O niezrozumieniu uczestnika czy prowadzącego, czy o niezadowoleniu po prostu po warsztacie. O kończeniu warsztatów wcześniej, o niezbieraniu się grup, o przerywaniu procesów rozwojowych albo utykaniu w miejscu. Oczywiście najwięcej jest historii o zadowoleniu, radości, satysfakcji, frajdzie, natchnieniu, odkryciu, nadziei, wracaniu po więcej, relacjach, poczuciu mocy. Te są w przewadze relacji po warsztatach. Bo to w końcu piękne i pełne mocy wzrastać.

Mam wrażenie jednak, że na wielu warsztatach traktowana ulgowo, zdawkowo, czy po macoszemu jest warstwa procesowa, a może nawet przygotowania prowadzącego do pracy z grupą w ogóle. To dość istotna, gruba warstwa w całym przedsięwzięciu „warsztat”. Gruba, czytaj wymagająca, istotna, również zajmująca znaczące miejsce w przebiegu warsztatu i dobrze by zajmowała dużo miejsca w umyśle prowadzącego (przygotowanie i prowadzenie). Niestety, a może dobrze, wymaga ona pracy, samoświadomości i rozwoju osobistego prowadzącego.

Wiele odbyłem rozmów rekrutacyjnych, w których słyszałem: robię to, prowadzę warsztaty ale wciąż coś się zatrzymuje, zgrzyta, mam sporo kosztów emocjonalnych, nie czuję się pewnie. I to stąd wyrasta moje pytanie z początku tekstu: Kim trzeba być by to robić?

Oczywiście wielu prowadzących prowadzi intuicyjnie, opierając się na tym, kim są i to działa, daje radę, przynosi zadowolenie i dobry PR. Może tak być. Są ludzie którzy po prostu mają to w palcach. Nieliczni. Rzadko.

Kiedy słucham niektórych relacji z warsztatów odnoszę wrażenie, że brakło na nich wielu elementów, które w moim rozumieniu stanowią o tym, że mamy do czynienia z warsztatem i trenerem. Słucham opowieści ze spotkań z ciekawymi ludźmi, pogadanek, szkoleń, kręgów, grup wymiany i wsparcia, pokazów, prezentacji a najczęściej mieszanki tych różnych sposobów pracy. Relacje mówią o zdarzeniach, w których prowadzący bardzo się stara, daje z siebie dużo, jest wytrwały, dobry wspierający, a jednak ludzie nie wychodzą z umiejętnościami a tylko z podziwem, radością, frajdą, zabawą… Czy coś jest nie tak? To zależy jak patrzeć.

Kiedy rozmawiamy w gronie trenerów o tym, czym jest warsztat i gdzie są granice tej metody pracy grupowej, zauważamy kilka głównych elementów mających odzwierciedlenie w aktywności trenera, funkcjonowaniu grupy. Jednocześnie dostrzegamy różnice stylu pracy prowadzącego, celów, charakteru grupy, potrzeb i możliwości uczestników itd., przez które każdy warsztat jest inny.

Co to jest warsztat, po czym poznać, że to warsztat, gdzie widzę granice warsztatu i innych metod pracy więcej w następnych częściach.

Tagi

Ludzie

Bartosz Płazak

Bartosz Płazak

Trener
Trener kompetencji społecznych. Posiada rekomendacje trenerskie I i II stopnia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, specjalizuje się w szkoleniach kształtujących kompetencje społeczne: trenerskie, liderskie , handlowe i obszaru efektywności osobistej.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

O doświadczaniu strachu

O doświadczaniu strachu

Rozwój
poniedziałek, 04 marca 2019, 23:58
Nie rozwiążemy problemu z poziomu świadomości, na którym ten problem powstał. Często życiowe decyzje podejmujemy z poziomu strachu.
Jasno to widzę

Jasno to widzę

Rozwój
poniedziałek, 04 marca 2019, 23:42
Każda porządna kobieta przynajmniej raz w życiu idzie do wróżki. A ja jestem porządna i to bardzo, więc po prostu poszłam. Zrobiłam rozpoznanie, wywiad u znajomych kobiet w temacie okolicznych wróżek i zarezerwowałam wizytę.

Zobacz również

Potrzebujemy oddechu
Rozwój
piątek, 15 lutego 2019, 13:35

Potrzebujemy oddechu

Potrzebujemy oddechu, aby dostarczyć tlen do wewnętrznego spalania i wytwarzania...