LifeFree.pl

Uniwersalność uważności

Od kiedy zacząłem praktykować uważność/mindfulness w życiu, ciągle z radosnym zdziwieniem odkrywam w jakie przynosi w wielu różnych aspektach codzienności. O ile pamiętam, żeby ją praktykować, bo to się samo nie robi :)
Uniwersalność uważności 2
Uniwersalność uważności 2

Tak jak nie wystarczy przeczytanie wielu książek, publikacji i posiadanie teoretycznej wiedzy w pamięci.

Idea uważności spodobała mi się, gdy się na nią (przypadkowo?) natknąłem interesując się szeroko pojętym rozwojem osobistym. I tak gdzieś leżała sobie w tyle głowy do czasu, gdy ucząc się angielskiego znalazłem internetowy kurs Mindfulness for Wellbeing and Peak Performance. W trakcie przerabiania kolejnych lekcji nadszedł czas na praktykę, która rozpoczęła się od 5 – cio minutowego, spokojnego bycia samemu ze sobą. I spodobało mi się to – robiłem to bez oczekiwania na jakiekolwiek efekty, nawet nie przyszło mi to do głowy. Celem było solidne zrobienie kursu angielskiego, a także – a może przede wszystkim – zabawa i przyjemność.

Nawet nie pamiętam po jakim czasie zacząłem zauważać zmiany w swoim zachowaniu i sposobie odczuwania rzeczywistości, bo przecież ich nie oczekiwałem! Wymienię kilka obszarów, w których zauważyłem największe efekty:

 

      1. Reakcje…

… zaczęły przestawać być automatyczne. Między bodźcem a moją odpowiedzią pojawiła się chwila ciszy. To było ogromne zaskoczenie, ponieważ dotychczas najczęściej na akcję była błyskawiczna reakcja. Nie zawsze adekwatna, często po czasie pozostawiająca niezadowolenie. Te ułamki sekund wewnętrznego bezruchu, dały mi czas na poczucie sytuacji i wybór działania innego niż zwykle, a dopasowanego do tu i teraz. I najlepsze w tym wszystkim jest, że to nie było powstrzymywanie się na siłę – wręcz przeciwnie – zupełnie naturalny spokój i jasność umysłu. A gdy moje reakcje zaczęły być inne, w ślad za tym zmieniały się kolejne rzeczy.

 

      2. Decyzje…

... czyli takie rozciągnięte w czasie reakcje. Czasem rzeczywiście w ciągu kilku sekund jestem do czegoś przekonany, mimo, że mam na zastanowienie się kilka dni. I wtedy nie ma problemu – czuję to wyraźnie, bez szczególnego skupienia. Ale nie zawsze tak jest. Zdarza się, że mam w sobie rozdwojenie – jedna część mnie chce jedno, a druga – co innego. I teraz: która ma rację? Co wybrać? W takich sytuacjach widzę u siebie dwa ośrodki: racjonalny umysł i żywe emocje. I gdy czasem względem siebie się spolaryzują – zostawiam je samym sobie i obserwuję, co się między nimi dzieje. Pomoaga w tym aktywność fizyczna, siedzenie w bezruchu, lub wręcz całkowite odłożenie sprawy i zajęcie się czymś innym – bez naciskania i mielenia w kółko. I po pewnym czasie z odmętów wyłania się i pomału nabiera kształtu konkretny kierunek z którym się zgadzam i najczęściej nie żałuję.

 

      3. Komunikacja interpersonalna…

… przyjęła inną formę. Jak pisał Milan Kundera w książce Księga śmiechu i zapomnienia - Życie człowieka wśród innych ludzi jest nieustanną walką o uszy słuchacza. Zamiast więc oczekiwać z niecierpliwością na swoją kolej wypowiedzi, uczę się skupiać na tym co komunikuje osoba z którą rozmawiam. Poza treścią wypowiedzi słucham tonu głosu, jego modulacji, akcentów, zwracam uwagę na mowę ciała, odczuwam intencje i emocje. Ułatwia mi to ogromnie odbiór i zrozumienie całości przekazu. Będąc w pełni obecny w takiej rozmowie zauważam również to, co u mnie się w tym czasie dzieje – jak reaguje moje ciało, co dzieje się w umyśle. Gdy mój rozmówca skończy mówić i dam wybrzmieć jego słowom i ekspresji, zupełnie inaczej odpowiadam niż dotychczas. Rozumiejąc w większym stopniu jego przekaz i czując siebie w tym kontekście mogę to zrobić w sposób bardziej adekwatny do sytuacji. Nawet wtedy, gdy partner w rozmowie nie jest zainteresowany dialogiem, lecz agresywnym lub zbyt trudnym dla mnie monologiem.

 

      4. Sytuacje emocjonalnie trudne…

… o których pisałem w artykule „Koła ratunkowe”. Gdy targają mną emocje, uważność jest dla mnie kotwicą. Zauważam je, nazywam po imieniu. Odnajduję w których miejscach mojego ciała się znajdują i co powodują. Daję im wybrzmieć, czasami wylewają się na zewnątrz... Świadomie oddycham, to dla mnie podstawa przytomności. Wcale nie jest łatwo, ale dzięki uważności dużo szybciej przechodzę przez te stany niestabilności niż kiedyś.

 

      5. Codzienna rutyna, a nawet nuda…

… nabrały nowego wymiaru. Przestałem szukać na siłę jakiegoś dalekosiężnego celu, który chcę za wszelką cenę osiągnąć. A gdy nie patrzę daleeeeko daleeeeko do przodu, mogę skupić się na bieżącej czynności, tym co jest we mnie, blisko mnie. Dzięki temu zauważam więcej szczegółów w otoczeniu, słyszę więcej dźwięków, czuję więcej zapachów, wrażeń… bo każda chwila jest niepowtarzalna w swoim rodzaju. W efekcie odczuwam większy spokój, nie spinam się za bardzo, nie zamartwiam…


I tak mógłbym wymieniać obszary, w których dostrzegłem efekty praktykowania uważności. I od razu dodam, że to się nie dzieje 24 godziny na dobę. Często zapominam o tym wszystkim angażując się bieżące sprawy i cieszę się z każdego momentu przebudzenia. Ale na czym polega praktykowanie uważności – co i jak tak naprawdę robiłem i robię?

Formalna praktyka uważności to pozostawanie w pozornej bezczynności, ze skoncentrowaną uwagą na jakimś elemencie zewnętrznym lub wewnętrznym. Można patrzeć na jakąś rzecz, słuchać dźwięku, czuć zapach, odczuwać dotyk albo smak. Można też obserwować wszystkie dochodzące do nas wrażenia zewnętrzne i nasze wewnętrzne reakcje na nie. Oglądać własne myśli jak latające ptaki lub przepływające chmury i nie podążać za nimi. Ciągle wracać do uważnej świadomości tego, co właśnie jest. Ważne jest, aby to robić systematycznie, najlepiej codziennie przeznaczając na to przestrzeń w swoim życiu. Można zaczynać od minuty, kilku minut i dochodząc do swojego własnego czasu w miarę pogłębiania praktyki.

Nieformalna praktyka to bycie obecnym w każdej wykonywanej czynności w codziennym życiu. Zauważenie szczegółów tego, co na zewnątrz i jak również co się wewnątrz nas dzieje. Pełne przeżycie każdej chwili. Każdy moment zatrzymania pędzącego umysłu, który lubi być krok do przodu jest bezcenny – chwila ciszy, rozejrzenia się dookoła, uruchomienia wszystkich zmysłów… tylko tyle i aż tyle

 

 

 

 

Tagi

Ludzie

Adam J

Adam Janik

Trener
Pracuje jako kierownik projektów oraz trener wewnętrzny w globalnej firmie przemysłowej. Z wykształcenia inżynier. Absolwent Podyplomowych Studiów Technik Relaksacyjnych na AWF we Wrocławiu.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Galerie zdjęć

Warto przeczytać

Holistyczne Szkice Trenerskie. Pole czy role?

Holistyczne Szkice Trenerskie. Pole czy role?

Rozwój
wtorek, 15 października 2019, 21:19
W grupie zawsze jest miejsce dla błazna, mądrali, niechcącego nic robić, nieobecnego, aktywnego, współpracującego, rozsądnego, porządkującego, zasłuchanego, pilnie piszącego, niezadowolonego i tego co mu coś wypadło…

Zobacz również

Poprzez ciało do Prawdy?
Rozwój
czwartek, 10 października 2019, 21:59

Poprzez ciało do Prawdy?

Przygotowując kilka dni temu wpis chciałam podzielić się z wami...