LifeFree.pl

On i Ona Dobrze Ustawieni: WIRUS ZBLIŻA NAS DO SIEBIE

Wirus jako wirus jest po prostu wirusem. Martwym czymś. Kawałkiem kodu RNA, i białkiem. Dopiero w połączeniu z naszym organizmem, w momencie połączenia się z naszymi komórkami, zachodzi interakcja.
On i Ona Dobrze Ustawieni: WIRUS ZBLIŻA NAS DO SIEBIE
On i Ona Dobrze Ustawieni: WIRUS ZBLIŻA NAS DO SIEBIE

Wirus jako wirus jest po prostu wirusem. Martwym czymś. Kawałkiem kodu RNA, i białkiem. Dopiero w połączeniu z naszym organizmem, w momencie połączenia się z naszymi komórkami, zachodzi interakcja.

Jest to dynamika sprawcy i ofiary, gdzie wirus jest spostrzegany jako najeźdźca, a my jako ofiara tego najeźdźcy. To jakie cechy ma najeźdźca dla nas, to już potrafi być całkiem indywidualną kwestią, związaną z naszą indywidualną traumą, lub naszą traumą rodową. Programy, które uruchamia w nas sprawca, są mocno osobiste.

Być może dla niektórych najeźdźca łączy się ze strachem o przeżycie, dla innych może łączyć się z gwałtem, dla kolejnych może łączyć się, z tym, że być może kogoś trzeba, kogoś muszę zabić, aby samemu przeżyć. A dla jeszcze innych może łączyć się, ze strachem, że zabraknie jedzenia, albo picia, albo dachu nad głową, albo że stracę bliskich.

Wirus ostatecznie prowadzi nas do konfrontacji z nami samymi, z tym co w nas, co w nas pędzi, co w nas gra, co w nas jest, ale do jasnej cholery nie mogliśmy na to popatrzeć, więc teraz jako ludzie, jako Polacy, jako Europejczycy, obywatele Ziemi musimy – a nawet nie musimy – ale mamy dobrą okazję na to popatrzeć.

Niektórym odpali się stan wojenny, niektórym zniewolenie, innym strata majątku, bo przodkowie podczas kontaktu z najeźdźcą stracili majątek, jeszcze innym lęk o własne dzieci, bo być może babcia, albo prababka straciła na wojnie dziecko.

Sytuacji i wariantów konsekwencji spotkania się ze sprawcą może być multum. Jeszcze inni mogą się w ogóle go nie bać, bo wewnętrznie stoją po stronie sprawców, ale mogą też w ogóle nie widzieć ofiar. Mogą mieć potocznie mówiąc wyjebane na to, co się dzieje z innymi ludźmi. To są te wszystkie sytuację, w których sprzedawcy podnoszą cenę masła z 7 zł do 17 zł. Gdzie podnoszą cenę spirytusu, gdzie maski z Castoramy, takie anty-pyłowe, za 2 zł były sprzedawane jako ochrona na wirusa za 60 zł. To spekulanci na giełdzie papierów wartościowych, którzy teraz będą kupować.

Być może dla Ciebie wirus wzmaga lęk przed utratą pracy, być może nikt Ciebie nie rozumie, albo ludzie w Twoim towarzystwie mówią, abyś przestał pieprzyć, bo aż tak źle nie będzie, możesz czuć się niezrozumiany, możesz czuć się nie przyjęty, ale akceptacja Twojego lęku ze strony bliskich nie jest ważna, to Twój program i to Twój lęk, który prowadzi Cię bliżej Ciebie. Masz prawo się bać, bo masz prawo popatrzeć na siebie, bo masz prawo zobaczyć jaką informację niesie dla Ciebie właśnie ta sytuacja, to za każdym razem jest Twoja osobista relacja z Tobą. To za każdym razem jest Twoja osobista relacja, ze sprawcą, albo z ofiarą. Być może czekasz na jakiegoś wybawiciela, być może włącza się tutaj program, że ktoś ma mnie uratować, i czekam aż ratunek przyjdzie, może jestem zagrożony, i czekam, aż ktoś przyjdzie i mi pomoże, ale musimy zrozumieć jedną podstawową kwestię. Nic nie ma na zewnątrz. Wirus jest obojętny, natomiast to co w nim widzisz, to tylko i wyłącznie Twoja relacja z Twoimi częściami Ciebie samego. Wiem, że w to trudno uwierzyć, i trudno to zrozumieć, bo z automatu jako dzieci jesteśmy nauczeni, że poczucie bezpieczeństwa jest na zewnątrz – np. ramiona naszej mamy, ramiona naszego taty. Z automatu jesteśmy nauczeni, że wybawienie przychodzi z zewnątrz.

Ktoś kiedyś dorosły pomógł nam wyjść z trudnej sytuacji. Np. trudny poród, zakleszczenie w kanale rodnym, cesarskie cięcie. Ale dzisiaj jesteś już dorosły, i programy dziecka umiejscawiające szczęście, miłość, bezpieczeństwo na zewnątrz są programami już głęboko nie aktualnymi do rzeczywistości, w której się znajdujemy. Te programy są zdezaktualizowane. To projekcje na rząd, jak na rodziców, na służbę zdrowia jak na wybawicieli, którzy kiedyś o nas dbali, na kościół, albo na boga, który panuje nad całą sytuacją.

Dzisiaj to Ty masz być dla siebie rodzicem, to Ty masz w sobie najeźdźcę, to Ty masz w sobie ofiarę, to Ty sam ze sobą rozgrywasz swoją walkę, wojnę, bitwę. To Ty sam musisz znaleźć drogę do Boga. Musisz zobaczyć, że to Twoje części Ciebie są zdezintegrowane i w obliczu tego martwego kodu RNA i kawałka białka, toczy się Twój proces wewnętrzny.

Popatrz na to, jakie filmy wybierasz mając przymusową kwarantannę w domu. Czy są to filmy akcji? Gdzie jest jakiś super bohater, który ratuje wszystkich? Popatrz kiedy w życiu zabrakło Ci kogoś silnego, kto wyciągnął by Cię z trudnej sytuacji, gdy np. koledzy chcieli Ci spuścić łomot. Kogo wtedy zabrakło? Taty? Popatrz czy wybierasz oglądanie wiadomości, o tym co się dzieje. Kto był przerażony sytuacją na świecie, gdy zbliżał się najeźdźca? Przez czyje oczy i razem z kim z rodu patrzysz na te dramatyczne przypadki śmierci? Kto razem z Tobą patrzy w strachu na te wszystkie obrazy? A być może wkurwia Cię, że Twój mąż siedzi teraz w domu, chleje wódę i nic sobie z tej sytuacji nie robi? Popatrz, która babcia nie miała wsparcia mężczyzny w trakcie wojny, bo być może być nieobecny. Nic nie dzieje się na zewnątrz, zanim nie ma tego w Tobie. Wirus w ten dziwny sposób prowadzi nas bliżej siebie samych. To nie jest przyjemna podróż, to nie jest wygodne, to nie jest być może miłe, ale jak widać jest konieczne dla mnie, dla Ciebie, dla nas wszystkich, abyśmy w końcu się zatrzymali, i zatrzymali w tym konsumpcyjnym biegu chuj wie ostatecznie po co?

Co „wirus” ma pokazać Tobie? Może boisz się, że będziesz musiał kogoś zabić, aby przeżyć? Taki program też może się tutaj aktywować. Może się tutaj aktywować wiele dynamik, ale jedno jest pewne, i pod jednym mogę się podpisać swoimi obiema łapami. Nic o mnie beze mnie. Bez mojego w tym udziału, czy to świadomego, czy nieświadomego. Wirus uruchamia konflikt wewnętrzny. Każdy z nas będzie musiał tego dotknąć, każdy z nas będzie przez to przechodził, i każdy z nas może mieć tutaj trochę inną historię.

Weszliśmy w to razem wszyscy. Przejdziemy przez to razem.
Dziękuję, że czytasz. A jak uważasz, że warto, to proszę udostępnij

Źródło: tutaj

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Przyjmij. Nie odrzucaj.

Przyjmij. Nie odrzucaj.

Rozwój
wtorek, 02 czerwca 2020, 10:27
Jak radzić sobie z tym, co zapisało ciało? Jak przyjąć to, co było tak trudne, że musiało zostać zepchnięte? I jaki jest w ogóle sens wsłuchiwania się w to, co ciało mówi?

Zobacz również

Twój Wewnętrzny Głos
Rozwój
piątek, 29 maja 2020, 17:55

Twój Wewnętrzny Głos

Nikt nie ma już wątpliwości, że mózg oddziaływuje na pracę...