LifeFree.pl

O MOCY płynącej z nieMOCY (z cyklu Podróże z Tarotem, tam i z powrotem)

Uwielbiam czuć w sobie MOC. Życie, energia, żar, ogień, radość, uczucie, które niesie, sprawia że serce szybciej bije a krew rytmicznie pulsuje. Lubię słyszeć w sobie głośny śpiew Elzy „Z krainy lodu” - mam tę MOC, mam tę MOC :)
O MOCY płynącej z nieMOCY
O MOCY płynącej z nieMOCY

Uwielbiam czuć w sobie MOC.

Życie, energia, żar, ogień, radość, uczucie, które niesie, sprawia że serce szybciej bije a krew rytmicznie pulsuje. Lubię słyszeć w sobie głośny śpiew Elzy „Z krainy lodu” - mam tę MOC, mam tę MOC:)! Wtedy wszystko jest możliwe, nic nie muszę, wszystko mogę :) Robota „pali” mi w rękach, mam wenę, zalewa mnie fala optymizmu i poczucie, że wszechświat mi sprzyja. Wszystko się układa, jest dobrze, a nawet bardzo dobrze, żeby nie powiedzieć zaje…fajnie :)

A co, kiedy nie czuję w sobie MOCY?

Nadal uczę się zauważać i dawać sobie zgodę na bycie w nieMOCY.

Polubić ten stan, kiedy brak mi energii do życia, kiedy serce spowalnia bicie, krew nie pulsuje już tak rytmicznie, nie słyszę Elzy. Żar po ogniu dogasa, nic się nie „pali”, wydaje się, że jest niedobrze, żeby nie powiedzieć czuję, że jestem w czarnej - dziurze :(

Czasami zauważam sygnały ostrzegawcze. NieMOC nadchodzi. Słyszę cichutki „syk”, jak wtedy, kiedy powietrze ucieka z opony - niepostrzeżenie, cichaczem…Cichy głos mojej intuicji, podpowiada mi: zatrzymaj się i zobacz co się dzieje. Ale mój sprawny umysł i ego wyćwiczone w niezauważaniu trudnego, mówi mi, dawaj, jakoś dojedziesz. Ty nie dasz rady? Ta opcja ma niestety swoje poważne skutki. Do akcji wchodzi wtedy mój niezawodny przyjaciel i sprzymierzeniec…ciało. Teraz nie ma już sygnałów ostrzegawczych…prąd zostaje odcięty, energia poziom zero, zasilania brak, baterie wyczerpane, ciemność, cisza…totalna flauta, beznadzieja. Ale jeszcze kąsam, czasami warknę tu i ówdzie, resztkę sił zużywam na obronę poprzez atak. Tak czy tak to jest właśnie nieMOC. Nie mam wyjścia, w końcu staję z nią twarzą w twarz. Z nieMOCĄ wynikającą z lęku, niewiedzy, samotności, smutku i w ogóle - ze wszystkiego co trudne.

Karl Gustaw Jung powiedział: „Nie stajemy się oświeceni, wyobrażając sobie światło, lecz wznosząc świadomość do ciemności. Jednak to niezbyt przyjemny proces, dlatego niezbyt popularny”.

Ten szwajcarski psycholog żył w czasach, kiedy żyli dwaj twórcy najbardziej obecnie znanych na świecie talii kart Tarota: Arthur Waite i Aleister Crowley. Tego ostatniego - był nawet rówieśnikiem. Sam Jung poświęcił kawał życia badaniom nad historią symboli i znaczeniu archetypów w życiu człowieka. Wierzył, że rozumienie pojęcia archetypów, będących silnymi, uniwersalnymi symbolami pojawiającymi się w mitach, baśniach i marzeniach sennych, może być bardzo przydatne dla psychologii analitycznej, bowiem mogą być one związane z problemem, który jest aktualnie nieuświadomiony u danej osoby. Wierzył, że dzięki symbolice zawartej w kartach Tarota, można porozumieć się z tym, co ukryte w psychice człowieka.

Karty Tarota są ze mną na co dzień. Oprócz tego, że „pracują” ze mną w służbie klientom, funkcjonują w moim życiu jako „narzędzie” do samorozwoju i pogłębiania wglądu własnego. Śmiało mogę powiedzieć, że gadają ze mną jest jak naprawdę dobry przyjaciel, który wali prawdą między oczy nawet wtedy, jak pytam go o coś zupełnie innego :)

Kiedy pojawia się w „naszych rozmowach” karta MOCY oznaczona XI (lub VIII - zależy od talii), to jej przekaz na poziomie psychicznym brzmi: zatrzymaj się, wróć do siebie, sprawdź co u Ciebie i zajmij się sobą! Zadbaj o siebie, posłuchaj siebie, poczuj i zintegruj w sobie pierwotną siłę przetrwania, odwagę i dzikość. Masz w sobie siłę pierwotnych instynktów, wspólną zarówno ludziom, jak i zwierzętom. To w tej sile zawiera nie instynkt przetrwania, zdolność przystosowywania się do nowych warunków, cierpliwość, wytrzymałość i umiejętność wyczuwania zagrożeń. Ten archetyp, pozwala chronić życie i radzić sobie z trudnymi sytuacjami podczas jego trwania. Mówi o determinacji, zdolności przeciwstawiania się niesprzyjającym okolicznościom. To tryumf hartu ducha nad materią, tryumf mocy nad siłą.

Na karcie przedstawiona jest zazwyczaj kobieta „w przymierzu” z lwem.

Ale to przymierze, ta MOC, osiągnięta jest poprzez miłość, a nie walkę.

Co zatem robić?

Zauważ i przytul swojego lwa, zanim on przejmie kontrolę nad Tobą i zacznie ujawniać się w Twoim życiu jako tłumiona bądź jawna agresja, złość, trwanie w roli kata, unikanie świadomej odpowiedzialności za kreowanie własnego życia, wreszcie jako wszystko, co prowadzi Cię do nieMOCY.

Nie walcz z nim, nie udawaj, że go nie ma. Pogadaj, zapytaj o co mu chodzi, czego potrzebuje.

Pogadaj więc ze swoim lękiem, złością, wszystkim co trudne.

Idź na spacer, przytul się do drzewa, poszukaj dodatkowej energii w mocy dzikości Matki Natury, zadbaj o swoje ciało, poruszaj się, zwróć uwagę co, ile i jak jesz, ile i co pijesz. Jak się ma twoja pasja, dzięki której możesz się zasilać? Na poziomie fizycznym karta ta mówi o zdrowiu, o witalności ciała, o jego odporności. To jest ze sobą ściśle połączone. W końcu „w zdrowym ciele, zdrowy duch” :)

Masz tę MOC! jak śpiewa Elza, ale żeby ją w pełni poczuć, stań do jawnej konfrontacji z tym co trudne, dawaj temu przestrzeń, przyjmuj swój cień, zaprzyjaźnij się z nim.

Na bazie własnych przeżytych doświadczeń, bliskie jest mi dziś przekonanie, że moja MOC ma swoje żródło w miłości do własnej nieMOCY.

Że gdy dotykam sedna mojej nieMOCY, odnajduję źródło swojej MOCY, robi się na nią miejsce.

Bo moje życie to ciągłe bycie w MOCY i nieMOCY.

To pełny, doskonały, powtarzający się cykl uczenia się dobrostanu.

MOC i nieMOC to dwie strony tej samej monety, to nasz dualny life…

Zatem, niech MOC i nieMOC bedą z Nami :)

Ludzie

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Podróże z Tarotem tam i z powrotem: Koronawirus...co na to Tarot?

Podróże z Tarotem tam i z powrotem: Koronawirus...co na to Tarot?

Rozwój
sobota, 04 kwietnia 2020, 19:51
Traktuję karty Tarota jako narzędzie wglądu do tego co nieświadome. Kontaktując się z podświadomością własną i zbiorową, uzupełniam dzięki rozmowom z nim swoje „bycie”, by było pełniejsze, bardziej kompletne, bogatsze.

Zobacz również