LifeFree.pl

O męskim rejsie z warsztatami. Wielkie Jeziora Mazurskie 2018’

Zaczęło się od spokoju, lekkiego deszczu, małego wiatru, przez stany średnie a skończywszy na potężnym przechyle, spienionej fali i porywistym wietrze, w słoneczno-szaro-granatowym krajobrazie rozbujanego jeziora Kisajno.
O męskim rejsie z warsztatami. Wielkie Jeziora Mazurskie 2018’
O męskim rejsie z warsztatami. Wielkie Jeziora Mazurskie 2018’

Różne są głosy o żeglowaniu. Najczęściej, że to piękny sport. Wiatr, woda, żagle, plenery, przyroda. To prawda. Doznania pod żaglami są wspaniałe, wiem o tym dużo z własnego doświadczenia. Rzadziej mówi się o tym, że żeglarstwo to praca, uczenie się, poznawanie, docieranie, spotykanie siebie i innych ludzi, że bywa tyleż nudno, co stresująco, tyleż szybko, co powoli, tyleż zwyczajnie, co niezwykle, tyleż wietrznie i na fali, co na patelni i w bezruchu. O ile humory załogi dopisują, cała ta huśtawka różnych stanów sprzyja nam.

Całej gamy doświadczyliśmy na męskim rejsie w czerwcu 2018 r. W pomyślnej kolejności zmian, jak na załogę, która ze sobą pływała pierwszy raz, a 80% nie pływała nigdy ;). Zaczęło się od spokoju, lekkiego deszczu, małego wiatru, przez stany średnie a skończywszy na potężnym przechyle, spienionej fali i porywistym wietrze, w słoneczno-szaro-granatowym krajobrazie rozbujanego jeziora Kisajno. Pokonaliśmy sporą trasę, bo z Pięknej Góry przez jeziora Niegocin, Boczne, Jagodne, kanałami na południe na Tałty, Mikołajskie, Śniardwy, Ryńskie, kanały z powrotem, aż na Zimny Kąt na Kisajnie. Sprawność załogi rosła z każdą godziną. Stawianie masztu, żagli, zwroty i skomplikowane manewry, bardzo dużym, jak na warunki szuwarowo-bagienne jachtem, w coraz bardziej wymagających warunkach wyraźnie przyspieszało, mniej męczyło i mniej wymagało słów. Za to więcej błysków oka, uśmiechów i pokrzykiwań. Jak to żeglarze. Wiecie 

O męskości są ostatnio bardzo różne słuchy. Kryzys, rozkwit, przemiana, wzbogacenie, przeplatanie z kobiecością… Męskość to coś czym mam wrażenie jednak przede wszystkim za mało się zajmujemy. My mężczyźni. Nie wiem jak kobiety. Może też. Tych kilka dni w męskim gronie dało nam przeżyć tyleż samo przekrój żeglarstwa, co męskości. Jedno wywoływało drugie z pola możliwości. Podobnie jak rejs leniwie, ale konsekwentnie w głąb naszych spraw rozpędzała się dyskusja. Powoli acz wytrwale pojawiały się nasze historie, potrzeby, ciekawość, wsparcie, konfrontacje poglądów, emocje. Coraz więcej uczyliśmy się od siebie nawzajem. Z biegiem dni, mil, łopotu żagla i obrotów łódkowej śruby dawaliśmy sobie coraz więcej słów i coraz śmielej. Podobnie też braliśmy od siebie. Męskość w 5 dni – nie ma szans. Z pozoru, albo gdyby się zapierać, że mamy wyczerpać temat. Kiedy jednak pojawia się czyjaś historia, czyjeś pytanie, czyjś dylemat, prawdziwy od żywego człowieka, czas zwalnia jakoś. I mam wrażenie, że odsłania mi się bardzo dużo. Że jest czemu się przyglądać. Jest z czego się uczyć. Nawet jacht pochylał się łagodniej jakby. Za to w sercach i umysłach coraz więcej dzieje się i szybciej. Większa śmiałość i ochota. Większa satysfakcja.

Pracowaliśmy od rana. Od wstawania już się zaczynało a potem od stawiania żagli przyspieszało. Przy śniadaniu, gotowaniu i sprzątaniu. Obiedzie i kolacji. Na jeziorze, w kanale i na postoju, w trzcinach, leśnych zatokach i szuwarach (bo portów unikaliśmy z potrzeby skupienia i ciszy). Wiele słów, zdarzeń, interakcji było pretekstem do ożywionych wymian. Najpierw o tym, co się stało tu i teraz, by za chwilę przenieść się w przestrzeń bardziej abstrakcyjną i uogólnioną – męskiego życia, życia nas samych. Różnice wieku, doświadczeń, środowisk, z których pochodziliśmy, różnice w postrzeganiu zjawisk dawały ogromne pole inspiracji. Humor, a jakże, męski, rubaszny, otwarty, najeżony tym co faceci sobie lubią dać nawzajem a jednocześnie serdeczny i uważny: bez przerwy. Ten żagiel był cały czas postawiony. A my coraz śmielej go napędzaliśmy. Nie brakło też flauty (cisza, brak wiatru) czyli zadumy, ciszy, zastanawiania się. Gdyby ktoś wątpił były też zorganizowane ustrukturyzowane zadania warsztatowe w grupie.

Wieczorami zaglądaliśmy głębiej, pojawiały się prace nad indywidualnymi problemami. Bywało o pracy, rodzinie, relacjach z ojcem, matką, rodzeństwem, kobietą, dziećmi, pracą, czasem, rozwojem i sobą samym. Bywało do 22 wieczorem a i do 02 i zaczynało już szarzeć… Niekiedy ta męska wymiana nie pozwalała nam iść spać. Już za tym tęsknię.

Ważne, może najważniejsze na tym rejsie, co obserwowaliśmy, to brak potrzeby wyczynu. Co to jest dla faceta? Raczej sporo. Pomimo deklaracji pójścia w ambitną trasę odpoczywaliśmy. Ktoś przysnął w trakcie pływania na silniku, ktoś spał do 9tej, ktoś się wyłączył by poczytać, ktoś inny podziękował za dyskusję wcześniej, by o siebie zadbać. Warte to uwagi o tyle, że zdaje się tego (odpoczywania, dbania o siebie) w tej grupie, a może w cały męskim świecie raczej nie ma za dużo. Zauważyliśmy to, że sobie pozwalamy na regenerację ze sporą satysfakcją. Dostrzegliśmy potrzebę bilansowania wysiłku odpoczynkiem i to, że o niej zapominamy biegnąc. Ktoś powie: oczywiste. Ja odpowiem: nie, kiedy biegniesz bardzo długo. Ostatecznie to dodało nam tylko pary do pracy, żeglowania, zabawy i śmiechu. Zdarzyło się nam na bębnach pograć i gitara się pojawiła. Dla urozmaicenia w całej powadze naszych rozważań;). W końcu to tylko 5 dni. A raczej aż 5 dni.

Nie brakło zażyłości. Pożegnania chwilę trwały. Jakoś nie chciało nam się wyjeżdżać. Na koniec brzmiało głośno pytanie: kiedy następny raz? Dlaczego za rok? Jak wcześnie powinniśmy się zebrać?

Cóż, mam wrażenie, że w Polu ten rejs już jest. Teraz trzeba go tylko zmaterializować.


Organizacja Rejsu:

Holistyczna Szkoła Trenerów

Alcha ośrodek rozwoju osobistego

Prowadzenie warsztatów i jachtu: Bartosz Płazak

Tagi

Ludzie

Bartosz Płazak

Bartosz Płazak

Trener
Trener kompetencji społecznych. Posiada rekomendacje trenerskie I i II stopnia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, specjalizuje się w szkoleniach kształtujących kompetencje społeczne: trenerskie, liderskie , handlowe i obszaru efektywności osobistej.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

NIC

O robieniu NIC.

Rozwój
środa, 14 listopada 2018, 00:16
Cisza, której wielu uczestników bardzo się boi, i podobnie wielu prowadzących, jest katalizatorem kontaktu. Jest narzędziem. I bynajmniej nie jest przejawem lenistwa prowadzącego;).

Zobacz również