LifeFree.pl

O czasie, wahaniu i zasadzie nieoznaczoności Heisenberga

Najgorsza była Agenda. Samo to słowo przyprawiało mnie o dreszcze. Stoi nade mną ktoś kto z racji sytuacji, czy relacji zawodowej, w miejscu, w którym pracuję mówi do mnie: musisz im podać agendę, zaraz na początku, szczegółowo.
Bartosz Płazak
Bartosz Płazak

Dlatego musimy ją teraz ustalić (czytaj powiem ci co ma być w której części warsztatu). Od zawsze mi świtało, że przecież kiedy już się ludziom coś obieca to później mają prawo tego wymagać. Z drugiej strony wiedziałem niemal od początku pracy z grupami, że jeśli coś, jakiś temat nas pochłonie, bo okaże się ważny, to trzymanie się agendy dla samej agendy jest barbarzyństwem.*

Zgadzam się z tym, że każda grupa uczestników szkolenia potrzebuje wiedzieć kiedy będzie wolna od konieczności przebywania na nim. Zgadzam się, że dla części uczestników warsztatów jest to kluczowe, żeby w ogóle złapać oddech w pierwszej godzinie bycia na sali z innymi ludźmi i tym… trenerem, co jeszcze nie wiadomo kim jest i dokąd zmierza. W tym sensie jestem za tym by podawać czas początku i czas końca warsztatu i orientacyjną porę przerw. Ale żeby szczegółową agendę?

Pamiętam z jakim wrażeniem obserwowałem moich nauczycieli pracy z grupą. Towarzyszył mi podziw, kiedy miałem wrażenie obejmowania przez nich tylu rzeczy na raz i to jakby bez wysiłku. Zauważałem, że początek i koniec pracy z grupą ma pewne powtarzalne właściwości. Z reguły zaczyna się od tego czego grupa potrzebuje i kończy się w chwili, kiedy napięcie związane z poszukiwaniem odpowiedzi/rozwiązania spada. Z reguły praca trwa tyle, ile trzeba. Najczęściej trwa mniej więcej tyle czasu ile było na to przewidziane. I nie jest to praca ze ścisłym planem. Pojawia się więc pytanie: Jak to się dzieje, że ktoś pracuje w sytuacji żywej, emocjonującej, niedookreślonej (bo przecież wielu uczestników jednocześnie wnosi różny materiał spontanicznie) i panuje nad tym wszystkim? A może wcale nie panuje, i dzieje się to jakoś inaczej. Za sprawą czegoś czego nie widać i nie słychać?

To pozornie magiczne trafianie w punkt, zaczynanie od tego co było potrzebne i kończenie kiedy jest na to czas, dziś widzę jako umiejętność pracy na procesie. To praca, w której uwaga prowadzącego jest skupiona na sygnałach płynących z grupy, a działanie jest mocno powiązane z nimi. Poprzez branie pod uwagę sygnałów i odpowiednie reakcje, interwencje, wnoszenie materiału merytorycznego, można zarówno uzyskiwać motywację do pracy, pobudzać kogoś do zmiany, osiągać cele w pracy z grupą jak i mieścić się w czasie. Jednak jest jeden warunek. Agenda nie może wyznaczać końca pracy ani momentu realizacji elementów merytorycznych w toku warsztatu. Tym co je wyznacza jest poczucie rozwiązania problemu, odpowiedzenia na pytania, związanie przekazu ze światem uczestnika, przepracowanie wątku merytorycznego w zadowalającym dla uczestników stopniu. I to „w zadowalającym stopniu” jest kluczowe. Z czasem, doświadczeniem, ilością przepracowanych godzin z grupami wyraźnie czuję w ciele towarzyszącą temu momentowi zmianę napięcia. Nagle jakby mniej mi się chce, mniej jest potrzeby działania, pomocy, słuchania czy czegokolwiek więcej. To sygnał, że wystarczy. Czas minął. Albo raczej: coś się na ten moment dopełniło.

Zdarza mi się, że zegar, poczucie obowiązku czy scenariusz podpowiada mi by działać już. I tu często obserwuję swoje wahanie. Dostrzegam już dziś, że to wahanie może oznaczać instynktowną potrzebę zrobienia czy uwzględnienia jeszcze czegoś, może być sygnałem, który przebija się do świadomości, by zadbać o to, czego ktoś jeszcze potrzebuje. Daję mu przestrzeń, niech się waha. Mówię głośno, że czuję, że jeszcze coś jest potrzebne. Najczęściej dzieje się wtedy coś ważnego. A czas przestaje być istotny.

Tagi

Ludzie

Bartosz Płazak

Bartosz Płazak

Trener
Trener kompetencji społecznych. Posiada rekomendacje trenerskie I i II stopnia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, specjalizuje się w szkoleniach kształtujących kompetencje społeczne: trenerskie, liderskie , handlowe i obszaru efektywności osobistej.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Przez ciało do Pełni

Przez ciało do Pełni

Rozwój
czwartek, 05 września 2019, 22:28
Wracając do starych książek trafiłam na niemal już kultową pozycję “Życie piękna katastrofa”, w której Jon Kabat-Zinn napisał...
Radość potrafi być trudna

Radość potrafi być trudna

Rozwój
czwartek, 29 sierpnia 2019, 16:44
Dziwne, prawda? Jak to trudna radość. Przecież to jedna z najbardziej pożądanych przez nas emocji...

Zobacz również