LifeFree.pl

Joga i praca z ciałem. Dyptyk etyczny – część II

Warto. Zadaj sobie – na wstępie – pytanie: czym jest dla mnie szacunek dla mojego ciała? Pomoże Ci to zauważyć, że „masz ciało” i że „Twoje ciało jest Twoje”. Dopiero potem zacznij przeglądać oferty warsztatowe. Dokładnie, uważnie, z rozwagą.
Joga a Etyka..
Joga a Etyka..

Sprzedawcy orgazmów, czyli czym na pewno nie jest praca z ciałem.

Na macie i na warsztacie, czyli do czego nie służy Twoje ciało?

            Jeśli decydujesz się na zakup warsztatów rozwojowych lub terapeutycznych z zakresu „pracy z ciałem”, przede wszystkim uświadom sobie, że Twoje ciało jest Twoje. Kropka. Uważaj na zaproszenia posługujące się bełkotem o „energiach”, „wyzwoleniach” i „traumie”, którą rzekomo „uleczy oddechem” prowadzący. Twoje ciało jest tylko Twoje. I daruj sobie mętne opowieści o jego „kosmicznych połączeniach”, które uruchomi weekendowy „proces otwierania”. Jeśli oferta warsztatowa nie mówi nic konkretnego, nic konkretnego nie oferuje Ci jej sprzedawca. Twoje ciało nie służy do niczyjej „kreacji”, bo jest Twoje i nie daj sobie wmówić, że „warsztat ustanowi Twoją cielesność”. Podobne bełkoty to czerwona lampka ostrzegawcza: uwaga – bzdura!

Nowomowy, slogany i filmiki pokazowe z „procesu” warsztatowego

            Zacznijmy od najprostszej uwagi: żaden profesjonalny terapeuta, trener lub psycholog nie publikuje trwającego procesu terapeutycznego w Internecie. Co oznacza, że jeśli sprzedawca jakiejkolwiek usługi „pracy z ciałem” atakuje Cię marketingowo filmikiem z wijącą się na macie w konwulsjach osobą ludzką, jest to gigantyczne przekroczenie etyczne. Nawet jeśli, skrajnie zaburzona psychicznie osoba, wyraziłaby pisemnie świadomą zgodą na taką publikację, to obecność tego filmu w sieci, świadczy dobitnie o jakości tej usługi rozwojowej. Uwaga zatem na serie Holly- albo Bolly-woodzkich kreacji przed kamerą. Uwaga na reżyserowane, naszpikowane nowomową New Age'ową o „potędze seksualności”, „kosmicznych orgazmach”, „tantrycznych połączeniach” materiały promocyjne. Jak myślisz, na czym zależy osobom promującym się w ten sposób? Na pewno nie na Twoim zdrowiu psychicznym ani rozwoju, Drogi Kliencie! Jeśli ktoś Ci obiecuje, że przeżyjesz „kosmiczny orgazm”, zastanów się, za kogo ma Cię ten człowiek?

 

Międzygalaktyczne Instytuty Oddychania Porami Skórnymi i inne opowieści marketingowe

 

            Zawsze sprawdzaj instytucję oferującą warsztat „pracy z ciałem”. Kim są jej założyciele/właściciele? Na pewno terapeutami lub psychologami? Kto wydał ich certyfikaty? Sprawdzaj, czy podana instytucja z Indii, Malediwów, czy jeszcze innych miejsc na Ziemi w ogóle jest instytucją terapeutyczną, czy firmą świadczącą usługi turystyczne? Niech Cię nie zmyli szereg symboli, literek, rekomendacji celebrytów i parę innych, dość prostych chwytów marketingowych. Użyj swojego zdrowego rozsądku i zadaj sobie pytania, dlaczego ów Międzygalaktyczny Instytut Oddychania Porami Skórnymi ma siedzibę akurat w Polsce? Kim są jego międzynarodowi praktycy? Kto ich kształcił albo superwizuje? Filmik z palmami w tle to nie jest rekomendacja przydatności psychoterapeutycznej lub trenerskiej do pracy z Tobą. Obudź się! Zejdź na ziemię! 

 

A jeśli jednak poniosło Cię i właśnie leżysz na tej macie? Kiedy natychmiast mówić - stop?

             Jeśli jednak kupiłeś już tę usługę warsztatową i właśnie leżysz albo siedzisz na macie, za każdym razem zadawaj sobie dwa pytania: co czuję w tej chwili? - albo – czy to jest moja bajka? Żadną, etyczną formą „pracy z ciałem” nie są na pewno następujące i pokrewne tym zachowania: 

 1. Proponowanie uczestnikowi lub uczestniczce warsztatów obnażania się na forum grupy. Żaden terapeuta nie będzie nakłaniał kobiety do zdjęcia biustonosza w obecności kilkunastu obcych jej osób. Rzekome „ćwiczenie” na „wyjście ze strefy wstydu” odsłania zaburzenia prowadzącego. Nagie piersi to nagie piersi. Nie ma czegoś takiego, jak „otwieranie na kobiecość” obnażaniem.

 2. Publiczne dotykanie genitaliów i/lub stref erogennych przez prowadzącego warsztat, zarówno w odniesieniu do siebie, jak i jego uczestników. Nazwijmy rzecz po imieniu: zdjęcie bielizny przez jednego z prowadzących „warsztat tantryczny” jego uczestniczce i publiczne włożenie palców do jej pochwy to publiczny gwałt zbiorowy. Czynnie zgwałcił ją gwałciciel, biernie bierni i zmanipulowani świadkowie zdarzenia. A o takiej sytuacji wspominała jedna z moich dyskutantek internetowych. Jeśli więc jesteś nawet świadkiem takiej sytuacji: natychmiast reaguj! 

Tagi

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

NIC

O robieniu NIC.

Rozwój
środa, 14 listopada 2018, 00:16
Cisza, której wielu uczestników bardzo się boi, i podobnie wielu prowadzących, jest katalizatorem kontaktu. Jest narzędziem. I bynajmniej nie jest przejawem lenistwa prowadzącego;).

Zobacz również