LifeFree.pl

Joga i praca z ciałem. Dyptyk etyczny – część I

W metodzie jogi B.K.S. Iyengara praktyka jogi jest budowaniem indywidualnej podmiotowości i osobowej godności człowieka, co oznacza także etyczną samodzielność naszych decyzji o nas samych jako inteligentnych ciałach i potencjałach samoświadomych umysłów.
Joga a Etyka
Joga a Etyka

Świadomy adept – uświadomiony uczeń, czyli dlaczego warto definiować granice?

 

            Każdy proces pracy z ciałem, a joga niewątpliwie jest (także) metodą pracy z ciałem, zawiera w sobie element psycho-fizycznego procesu terapeutycznego, nawet jeśli nie jest to konkretnie terapia jogą. Twierdzenie to pociąga za sobą konsekwencje społeczne związane z relacją na linii nauczyciel-uczeń. Osobiście, uważam, że polskich profesjonalnych nauczycieli jogi powinien obowiązywać docelowo formalny i skodyfikowany kodeks etyczny powstały i funkcjonujący na wzór chociażby kodeksu etycznego Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Gestalt (zob.: https://gestaltpolska.org.pl/pdf/kodeks_etyki.pdf). Analogia każdorazowej sesji jogicznej z sytuacją terapeutycznego powierzania siebie (cieleśnie, psychicznie i mentalnie) terapeucie-profesjonaliście jest dla mnie silna w wielu innych wymiarach, takich jak zasady formacji, certyfikacji i ewaluacji nauczycieli jogi, oparte o mentoring, superwizje i konsultacje psychoterapeutyczne, czyli odnawialną czasowość potwierdzania gotowości do wykonywania tego zawodu (de facto, choć nie de iure) zaufania społecznego. Praktyka jogi podziela przecież zasadniczo te same dylematy etyczne, co profesjonalna psychoterapia, takie jak: określone granice psychicznej i fizycznej zażyłości, poufność, a więc uważną wrażliwość na specyfikę holistycznej pracy z człowiekiem poprzez pracę z ciałem. W jodze każdy uczeń i uczennica są potencjalnymi nauczycielkami i nauczycielami w zalążku formacji, i styl ich procesu rozwojowego ma znaczenie już od samego początku praktyki, od pierwszego wejścia na matę. Świadomy nauczyciel rodzi się przecież inicjalnie w świadomym uczniu. I jest to sacrum wymagające celebracji. Zasygnalizowane wcześniej lokalne, polskie uwarunkowania bywają także, świadomie lub nie, obecne w praktyce jogicznej. Jeśli nie są one sobie wstępnie uświadomione (i przez nauczyciela, i przez ucznia), istnieje przewidywalne ryzyko ich afektywnego wykwitu, podobnie jak w każdym innym – opartym o ciało - procesie rozwojowym. Emocje, które uruchamia praca z ciałem, pojawiają się (niekiedy czysto fizjologicznie) po obu stronach relacji i dopóki zjawiska te nie będą uświadamiane wstępnie uczennicom i uczniom, dopóty nie staną się one i oni nigdy świadomymi adeptkami i adeptami jogi. Piszę tu głównie o stronie adeptki lub adepta, bo strona nauczyciela wymaga, co oczywiste, znacznie bardziej uszczegółowionych i sformalizowanych narzędzi superwizyjnych i ewaluacyjnych. Moim zdaniem: każda osoba rozpoczynająca formalną praktykę, aby praktyka ta wolna była od społecznych uwarunkowań (wychowanie rodzinne, lokalna tradycja, gender, dotychczasowe doświadczenia w pracy z ciałem i byciem uczennicą/uczniem, etc.) doświadczyć powinna przynajmniej jednych zajęć o zasadach osobowych relacji w jodze, regułach udzielania korekt, formach i uzasadnieniach różnych stylów dotyku, formułowania komend jogicznych oraz inicjowania, podtrzymywania lub zamykania konwersacji podczas sesji. Osobiście, widzę wręcz konkretną potrzebę opracowania: spisanego i sygnowanego przez każdego z członków grupy, kontraktu sesji jogicznej (kursu), podobnie jak to ma miejsce w formułowaniu kontraktu terapeutycznego we wstępnej zgodzie na psychoterapię. Taka definicja zdrowych granic fizycznych, psychicznych i mentalnych jest także antidotum na, nieuświadamiane sobie czasem przez nauczycieli lub uczniów, prywatne przekonania o taktownym wyrażaniu sympatii osobistej, przyjaznych zamiarów, czy jakichkolwiek innych jeszcze komunikatów o otwartości na relację z drugim, żywym człowiekiem. Do puli tych, problematycznych niekiedy w osobistych interpretacjach, zachowań zaliczam także tak zwane poczucie humoru, formy okazywania więzi i zażyłości, w tym złości, irytacji lub – przeciwnie – radości podzielania (wspólnych i pozajogicznych) elementów biografii, pasji i doświadczeń. Granice (społeczne) uświadomione to granice (indywidualne) bezpieczne, co oznacza, że każdorazowe ich przekroczenie musi być uzasadniane i wykonywane za zgodą oraz przyzwoleniem każdej ze stron relacji. W przypadku grupowych sesji jogi strony te są trzy: nauczyciel, pojedynczy uczeń i uczniowie jako grupa. Z pozycji wiedzy socjolożki i antropolożki społecznej chcę tu podkreślić, że każde nasze prywatne, intymne i jednostkowe ciało podczas grupowej sesji jogi staje się, czasem płynnie i niepostrzeżenie, ciałem społecznym w przestrzeni publicznej. I wtedy właśnie do głosu dochodzą burzliwe, a więc najczęściej podświadome (czyli afektywne i konfliktogenne) nasze najróżnorodniejsze (czasem absurdalne w swej lękotwórczości) uwarunkowania społeczne i kulturowe. Dojrzały nauczyciel burzę taką uczyni odpowiedzialnie narzędziem rozwojowym i dla siebie, i dla ucznia, a niedojrzały wpadnie w pułapkę pętli władzy i dominacji, czyli eskalującej gry o wymuszenie autorytetu i uległości. Etyczne praktykowanie ciała Innego w jodze to fascynująca, nigdy niedokończona i zawsze ucząca pokory, zarówno nauczyciela, jak i ucznia, lekcja uważności na wrażliwość tego oto Innego, którego – bywa – ponosi chęć dominacji w mistrzostwie na forum grupy albo zawodzi osobista odporność psychiczna - zwłaszcza - na spersonalizowaną, publiczną krytykę, nawet jeśli w intencji ją wypowiadającego jest ona tu uzasadniona i rozwojowa. Uświadomiony merytorycznie uczeń w takiej chwili kryzysu odpamięta sobie i dla siebie zestaw uzgodnionych i przyswojonych granic fizycznych, psychicznych i mentalnych, i wówczas podejmie on już odpowiedzialną decyzję: z kim i jak chce dalej praktykować. W jodze według metody B.K.S. Iyengara świadomy adept to cel indywidualnej i grupowej praktyki, a im szybciej zostaną położone fundamenty pod proces budowy tej samoświadomości, tym lepiej. Etyczność owej wiedzy zakłada tutaj misję dobrostanu człowieka.

Tagi

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Zazen/Photo by David Gabriel Fischer

Medytacja jako praktyka cielesna.

Rozwój
poniedziałek, 15 lipca 2019, 21:18
Stwierdzenie, że zazen jest praktyką cielesną, może u niektórych osób wywołać spore zaskoczenie: "jak to? skoro zen jest ścieżką duchową, to gdzie tutaj miejsce dla ciała, chodzi przecież o doskonalenia ducha, o jego trening?".

Zobacz również