LifeFree.pl

Joga i praca z ciałem. Dyptyk etyczny – część I

W metodzie jogi B.K.S. Iyengara praktyka jogi jest budowaniem indywidualnej podmiotowości i osobowej godności człowieka, co oznacza także etyczną samodzielność naszych decyzji o nas samych jako inteligentnych ciałach i potencjałach samoświadomych umysłów.
Joga a Etyka
Joga a Etyka

Praca w jodze – praca z ciałem, czyli dlaczego Polska to trudna okoliczność jogi?

 

           

            W metodzie jogi według B.K.S. Iyengara praktyka jogi jest budowaniem indywidualnej podmiotowości i osobowej godności człowieka, co oznacza także etyczną samodzielność naszych decyzji o nas samych jako inteligentnych ciałach i potencjałach samoświadomych umysłów. Mówiąc wprost: uczeń lub uczennica, stając się osobą praktykującą, poszerzają pola swojej wolności i odpowiedzialności, indywidualnej i społecznej. A zatem słowami kluczami są tu: podmiotowość, wolność i odpowiedzialność. I tu pojawia się ropiejące zarzewie polskiego, oczywiście pozornego (bo w konflikcie potrzebne są dwie strony relacji, nie zaś jeden agresor rojący sobie wroga) konfliktu wokół praktyk jogi. Pozorność tego konfliktu polega na tym, że oponenci „jogi” tworzą lękowe kukły własnych projekcji względem psychiki i ciał praktykujących jogę, walcząc sami z sobą o pożądaną władzę nad „duszami”, w swym autystycznym spektrum projekcji kulturowych. Jako badaczka-praktyczka znam polskie źródło tych lęków. Jest nim w Polsce mentalno-socjalna struktura długiego trwania, którą ja nazywam definicyjnie polskojęzyczną matrycą kultury chłopskiej. Fundamentem tej matrycy jest pańszczyźniano-folwarczny schemat relacji władzy i wymuszanego lękiem posłuszeństwa. Na polskim gruncie jako pierwszy pisał i pisuje nadal o tym fenomenie Andrzej Leder, co dla mnie ważne, oprócz akademickich szlifów - także certyfikowany i czynny psychoterapeuta. W polskojęzycznej matrycy kultury chłopskiej „joga” jest urojonym wrogiem z bardzo fundamentalnej przyczyny - otóż - jej praktykowanie przede wszystkim uczy wychodzenia poza emocję osobistego lęku i przymus społecznego uprzedmiotowienia ciała. I właśnie te wartości kłócą się z atawistyczną kulturą chłopską. Kultura chłopska to społeczny nakaz przeżywania lęku i pozorności własnej biografii, czyli reguła wypierania mentalnej i cielesnej hipokryzji. W kulturze chłopskiej za samodzielność myślenia groziła kiedyś szubienica za wsią. Ciało nie należało do pojedynczego człowieka będąc folwarcznym zasobem darmowych rąk do pracy. Ciało było używane jako niewolnicza siła robocza, dyscyplinowane głodem, biciem i upokorzeniem analfabety. Polskojęzyczna matryca kultury chłopskiej uczy niejawnie takiej relacji władzy, w której narzędziem egzekwowania autorytetu jest lęk, upokorzenie, a w przypadku kobiet upodlenie ich funkcji seksualnych i reprodukcyjnych. W takich ramach lęku i przymusu opresor staje się sacrum siły, a społeczna zgoda na przemoc jest oczywista jako wola przetrwania. Jeśli w pełni, w optyce dojrzałej etyki troski uświadomimy sobie ten palimpsest chłopskiej mentalności współczesnych Polek i Polaków, jasnym stanie się, dlaczego wartości świadomej pracy z ciałem są tak atakowane przez krytyków „jogi” en bloc, bo nie chodzi tu przecież o żadną religijność ani duchowość. Zdrowe, sprawne, samoświadome mentalnością jednostki ciało nie da się już zniewolić ani ślepo sobą zarządzać. Jogiczna praca z ciałem uczy uważności na siebie, własne emocje i potrzeby. A tego kultura chłopska nie znosi w swym hierarchicznym pozoranctwie zgody powszechnej. W kulturze chłopskiej wartością jest bierne trwanie i podległość, nie aktywność i świadomy rozwój. Trzeba tu upokarzać i zastraszać utratą relacji, pieniędzy, pracy, żeby człowiek bał się wybić na niepodległość swych życiowych wyborów. W matrycy kultury chłopskiej proces rozwojowy, poszerzający wolność człowieka na miarę jego potrzeb i zasobów to herezja, bo tu liczy się efekciarski pozór ładu społecznego. Ma być cicho, masz być cicho. W jodze nacisk na proces rozwojowy i towarzyszącą mu pokorę dla uwarunkowań własnego ciała, prowadzi do całkowicie przeciwnych wartości. Nie chodzi tu o to, żeby przyszpanować sześciopakiem albo zagrać o popularność talią osy. Chodzi tu o własną praktykę. Jak bardzo polskojęzyczna matryca kultury chłopskiej działa niech przekona, mniej wrażliwych na żywotność struktur długiego trwania, atak ideologiczny na decyzyjność polskich kobiet. Idea pozbawienia kobiet prawa do decyzji o własnej cielesności, seksualności i macierzyństwie oraz jej funkcjonowanie w Polsce są tu wystarczającym pokazem poddańczej hipokryzji i patriarchalnego upodlenia kobiet. I na tym tle konkretu społecznego wyrasta Iyengarowska kontridea wiary w samorozwój i samostanowienie człowieka, w świętość ciała, seksualności i prawa do świadomego, etycznego podejmowania ludzkich decyzji. Na tle chłopskiego pozorowania szpanu mamy Iyengarowskie dowartościowanie systematycznej praktyki, czyli zgodę na własny proces wzrastania. Wreszcie, na tle Iyngarowskiej wolności wyboru ścieżki duchowej mamy chłopskie pozorowanie katolickości, bo nie pogłębionego wiedzą i wiarą duchowościową katolicyzmu przecież. Polskojęzyczna matryca kultury chłopskiej to lękowe pozorowanie efektu, rezygnacja z własnej podmiotowości i wolności na rzecz pozornego bezpieczeństwa socjalnego i braku negatywnych ocen społecznych, wyrażanych otwarcie i twarzą w twarz. Stoi za tymi postawami mentalnymi przerażająca historia pańszczyzny, głodu, fizycznej i psychicznej przemocy w chłopskich rodzinach jako metody odreagowania drobnoszlacheckiego kompleksu zaścianka. To – wychowywane na słabe i hierarchiczne zależne – polskie ciało spotyka się w jodze z ideą dostępnej dla niego wolności i podmiotowości, no i czasem jest to pierwszy moment odkrycia własnej ścieżki życiowej, wolnej od przemocy, hipokryzji i odtwarzania schematu ofiary. I to właśnie najbardziej przeszkadza oponentom praktyk jogicznych, bo przecież o nieświadome, zależne, słabe i upokorzone lękiem społeczeństwo toczy się podskórnie ta gra. W Polsce Jungowska idea chrześcijańskiej jogi nie zaistniała, bo wyparła ją odtwarzająca się w kryzysach społecznych matryca kultury chłopskiej. W tej matrycy władza jest hierarchią przemocy, relacja jest uzależniającą manipulacją, a ciało jest seksualnym gadżetem pana. W Polsce taką oto zbiorową nieświadomość wnosimy (w tym wypartym dziedzictwie) w swój proces rozwojowy. I taka oto zbiorowa nieświadomość, nawet jeśli udajemy, że jej nie ma, wchodzi z nami na matę jogiczną, bo dziedzictwo się dziedziczy i dopiero jego głębokie uświadomienie pozwala osiągnąć dojrzałość, czyli wybrać świadomą zmianę, brak powielania matrycy i wolność od presji kontynuacji tradycji.

Tagi

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Holistyczne Szkice Trenerskie. Pole czy role?

Holistyczne Szkice Trenerskie. Pole czy role?

Rozwój
wtorek, 15 października 2019, 21:19
W grupie zawsze jest miejsce dla błazna, mądrali, niechcącego nic robić, nieobecnego, aktywnego, współpracującego, rozsądnego, porządkującego, zasłuchanego, pilnie piszącego, niezadowolonego i tego co mu coś wypadło…

Zobacz również

Poprzez ciało do Prawdy?
Rozwój
czwartek, 10 października 2019, 21:59

Poprzez ciało do Prawdy?

Przygotowując kilka dni temu wpis chciałam podzielić się z wami...