LifeFree.pl

Joga i praca z ciałem. Dyptyk etyczny – część I

W metodzie jogi B.K.S. Iyengara praktyka jogi jest budowaniem indywidualnej podmiotowości i osobowej godności człowieka, co oznacza także etyczną samodzielność naszych decyzji o nas samych jako inteligentnych ciałach i potencjałach samoświadomych umysłów.
Joga a Etyka
Joga a Etyka

Praktykowanie ciała Innego w jodze. Ku antropologii świadomego adepta

 

                Dla każdego, kto choć raz odbył - pojedynczą nawet - sesję jogi poprowadzoną rzetelnie według metody B.K.S. Iyengara, potencjał etyczny tego spotkania na linii nauczyciel-uczeń zostaje otwarty. Używając terminologii z zakresu psychologii percepcji i psychoterapii w nurcie Gestalt, chcę tu nazwać praktykę jogi świadomym procesem odkrywania wzajemności relacji, w którym z tła spotkania konkretnych społecznie i osobowościowo ludzi wyłania się, równie konkretna sytuacyjnie, etyczna figura odpowiedzialności. Spotkanie jednak to jeszcze nie relacja. Na relację trzeba umieć zapracować, bo otwarcie spotkania to ciągle za mało na podmiotowe trwanie relacji. W sytuacji spotkania początkowo nie jest wiadomym, czy człowiek i człowiek będą w sobie tego człowieka i tego człowieka uczciwie wobec siebie i wobec Innego dostrzegać. Głos, który chcę zabrać, artykułuję na marginesie dyskusji o kodeksie etycznym, czyli etyce zawodowej i etyce społecznej (odpowiedzialności społecznej wobec uczniów i społeczności) nauczycieli jogi Iyengara. Ten margines to koncepcja antropologiczna: konkretna, pragmatyczna i strategiczna, poświęcona nie formacji fizycznej, psychicznej i duchowościowej nauczyciela, a drugiej stronie spotkań i relacji jogicznych – świadomemu - według mojego postulatu - uczniowi, czyli adeptowi praktykującemu jogę metodą B.K.S. Iyengara. Zasygnalizuję tu kilka sugestii wynikających zarówno z moich kompetencji uniwersyteckich (antropologicznych i socjologicznych), znajomości empirycznych realiów polskiego rynku usług pracy z ciałem oraz własnych doświadczeń początkującej uczennicy-adeptki jogi. Postrzegam ten głos jako szansę (i dla nauczycieli, i dla uczniów) na pogłębienie świadomości własnej praktyki. W mojej intencji jest to głos osoby, która z racji kompetencji formalnych oraz doświadczania początków własnej praktyki, ma szansę poszerzyć etyczny wymiar spotkań i relacji w praktykach jogi

Etyka to praktyka – praktyka to etyka, czyli dlaczego i dla kogo zabieram głos?

            Od dziesięciu lat prowadzę socjologiczne badania na ludziach, to znaczy badam ludzi w aspekcie ich własnych opowieści, czyli prawd indywidualnych (a w konsekwencji tego – problemów społecznych), których przeżywanie modeluje im widzenie siebie i świata. Zazwyczaj są to badania terenowe i pogłębione wywiady narracyjne. Oznacza to, że praktykuję – coraz bardziej uważnie – kontakt z ucieleśnionym człowiekiem. Słucham osobistych wypowiedzi i widzę pojedyncze ciało opowiadające. W moich badaniach większość tych ucieleśnionych opowieści dotyczyła dotychczas traum związanych z - jak to sobie prywatnie nazywam - duchowościowym nadużyciem ciała, jako że polem badawczym swojego największego dotychczas projektu badawczego uczyniłam aktorki i aktorów alternatywnych zjawisk w teatrze polskim. Żeby słuchać tych opowieści ucieleśnianych mówiącymi ciałami – odpowiedzialnie, blisko pięć lat życia przeznaczyłam (bo nie „poświęciłam”) na rzetelne zdobycie wiedzy i doświadczenia cielesnego w zakresie różnorodnych terapii ciała, pracy z ciałem, podstaw wszystkich funkcjonujących w Polsce szkół i nieortodoksyjnych nurtów psychoterapii lub pseudoterapii. W tym (oczywiście okresowo) trzy lata spędziłam „na warsztatach” pracy z ciałem - patrząc, widząc i doświadczając różnorodności osób i sytuacji. Przepływ tych czynników ludzkich i sytuacyjnych, oprócz książki naukowej, którą finalizuję z trudem odpowiedzialności etycznej za każde jej słowo, zaprowadził mnie także ostatecznie do szkoły jogi klasycznej, prowadzonej według metody B.K.S. Iyengara. Argumenty na rzecz tego wyboru były trzy, dwa merytoryczne, trzeci całkowicie osobisty. Pierwszy argument merytoryczny to założenie, że metoda Iyengara w Polsce jest najbardziej etyczną, bo formalną i odpowiedzialną szkołą wprowadzania do praktyki jogi. W czasie swoich empirycznych i cielesnych rozeznań by tak rzec - widziałam ciałem, jak funkcjonują inne metody praktyk jogicznych (i podających się za jogiczne) w polskim wydaniu. Uczestniczyłam osobiście w takich zajęciach. Mówiąc wprost: oglądałam tę rzeczywistość umysłem i ciałem z perspektywy maty. Argument drugi to moje odkrycie badawcze, że teatralne metody pracy z ciałem w Polsce mają duży, genetyczny i symboliczny, związek z metodą Iyengara, choć dziś wiem już, że związek ten jest całkowicie nieetyczny i używany w znanych mi środowiskach teatrów alternatywnych à rebours, wbrew Iyengarowi i jego jodze. Dla mnie to antyludzka karykatura tej metody, używana cynicznie i na wspak. Ale o tym napiszę kiedyś oddzielnie. Trzeci argument mojego „pójścia na jogę”, najważniejszy dla mnie, to fakt, że świadomie poszukiwałam aktywności rozwojowej, w której moje ciało będzie traktowane z godnością istnienia ludzkiego bez względu na jego uwarunkowanie przebyciem powikłanej kamicy pęcherzyka żółciowego i konsekwencji fizycznych oraz mentalnych, które ten stan wyjściowy wnosił w moje uczenie się praktyki jogi. Bardzo chciałam także, aby edukacyjnie hierarchiczna sytuacja praktyki nie pozbawiała mnie prawa do używania intelektu i posiadania osobowości dorosłej kobiety. I każdą tę potrzebę człowieka dorosłego szanuje metoda jogi B.K.S. Iyengara. Przedstawiam tu tę szczegółową preambułę, aby podkreślić, że mój głos jest racją osoby o uwarunkowanej wiedzy formalnej i nieformalnej, a zatem bardzo określonym horyzoncie poznawczym i - kadrowanym konkretną, incydentalną biografią - ludzkim doświadczeniu. Wypowiadam się w kwestii etyczności praktyki jogicznej jako socjololożka-antropolożka i uczennica-adeptka jogi. Mówię tu do siebie, za siebie i we własnym imieniu, do innych uczennic i uczniów (adeptek i adeptów) oraz nauczycielek i nauczycieli jogi. Mówię zaś z głębokim przekonaniem, że odpowiedzialna praktyka jogi ma bardzo konkretny kontekst społeczny, uwikłany w tu i teraz czasu, miejsca i osób odbywających każdą sesję. Dla sesji w Polsce jest to dziś uwarunkowanie: Polska Anno Domini 2018. Trzeba to uwarunkowanie zrozumieć, żeby następnie móc mądrze je zawiesić i świadomie przekroczyć sobą. Etyką praktyki.

Tagi

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

NIC

O robieniu NIC.

Rozwój
środa, 14 listopada 2018, 00:16
Cisza, której wielu uczestników bardzo się boi, i podobnie wielu prowadzących, jest katalizatorem kontaktu. Jest narzędziem. I bynajmniej nie jest przejawem lenistwa prowadzącego;).

Zobacz również