LifeFree.pl

Dialogi Rozwojowe. Rozmowa z Anną Kapustą

Warsztat jako dzieło sztuki – Anna Kapusta i Bartosz Płazak rozmawiają o sztuce prowadzenia i doświadczania warsztatu rozwojowego, fair trade w dziedzinie rozwoju osobistego, uzdrawiającej sile więzi i tekstoterapii kulturowej.
Anna Kapusta
Anna Kapusta

Bartosz Płazak: Aniu, prowadzisz warsztaty, które nazywasz tekstoterapią kulturową, o co chodzi?

Anna Kapusta: Bartku, koncepcję tekstoterapii kulturowej tworzę od blisko dziesięciu lat. Jest to pomysł na połączenie zasobów biblioterapii (czyli terapeutycznej pracy opartej o tekst literacki), właściwości i zasobów artystycznych osoby prowadzącej warsztat i takich samych zasobów do odkrycia drzemiących w uczestniczących w warsztacie. Sama nazwa tekstoterapia kulturowa nawiązuje do terminu Jurija Łotmana „teksty kultury”, który tym mianem określał wszystko to, co istotne kulturowo, od słowa do dźwięku. W moim przekonaniu, w wieku XXI. trzeba już wziąć poprawkę na pesymistyczne przekonanie Freuda, że „kultura jest źródłem cierpień” i zrobić korektę na „kultura jako źródło wsparcia”. Temat tekstoterapii kulturowej eksploruję również naukowo (*zob. lista publikacji), gdyż uważam – podobnie jak starożytni retorzy, że ingenium, czyli łaciński talent to kwestia etycznego treningu w przymierzu z osobą nas wspierającą, w tym przypadku tekstoterapeutą.

A jak to się zaczęło?

W 2010 roku napisałam książeczkę wspierającą rozwój i terapię kobiet pod tytułem „Listy do skały. Medytacje o przemianie: grudzień 2010”. Była to jednocześnie proza poetycka i podręcznik samorozwoju. Dzięki Stypendium Edukacyjnemu Miasta Krakowa książeczka mogła ukazać się w 2011 roku. Następnie uzyskała ona rekomendację Stowarzyszenie Nowej Psychologii w Krakowie. Potem napisałam opowiadanie terapeutyczno-logopedyczne „Szczęśliwa Żabka” i na tej bazie do dziś odbywają się moje autorskie warsztaty bajkoterapeutyczne. Po drodze robiłam jeszcze warsztaty oparte o twórczość Tadeusza Kantora. Uważam, że warsztat to zawsze dzieło sztuki. Wymaga dyscypliny, pokory i otwartości jednocześnie.

Dlaczego dzieło sztuki?

Tak, dzieło sztuki. W moim podejściu wartościowy proces grupowy, który następuje podczas warsztatów jest moderowany przez osobę prowadzącą tak, aby każdy z uczestniczących w nim ludzi zarezonował z własnym potencjałem. Ja wyznaję zasadę, że powinno być to maksymalnie osiem osób. Wtedy grupa jest otwarta, ale nie przeludniona. Dzieło sztuki złożone z ludzkich emocji i procesu to wielkie wydarzenie i wielka odpowiedzialność. To holistyczny proces, sacrum spotkania i wyzwanie bycia razem w rozwoju.

Bliskie są mi te wartości i realizujemy je w Holistycznej Szkole Trenerów.

No właśnie. Wiemy, że w Polsce rynek rozwoju osobistego miewa nie najlepsze zaułki. Tymczasem nie jest to „zwykły biznes”. Trzeba połączyć siły, aby zbudować rozwojowy fair trade. Chodzi mi to, aby na przykład przyszłym trenerom towarzyszyło właśnie holistyczne szkolenie, także z modułami etycznymi. Człowiek w rozwoju, to zawsze człowiek w kryzysie. Trzeba to mieć na uwadze pracując warsztatowo.

A jak Ty przygotowujesz się do warsztatów?

U mnie jest to długotrwały, niekiedy wielomiesięczny proces merytoryczny i psychiczny. Zaczynam od zagadnienia warsztatu, a potem odbywam z nim swoistą medytację lub jakby to nazwali katolicy – rekolekcje. Bardzo dużo się uczę, czytam, konsultuję i pracuję z własnym doświadczeniem. Obecnie jestem na takim etapie z warsztatem o funkcji płaczu. Warsztat będzie tekstoterapeutyczny, oparty o teksty Tadeusza Kantora. Ten proce trwa już u mnie rok. I to jest właściwe, etyczne i odpowiedzialne. Chciałabym nauczyć tymi tekstami twórczo płakać. Siebie już nauczyłam teraz pora na innych. Jeśli chodzi na przykład o bajkoterapię i warsztaty wokół „Szczęśliwej Żabki” było bardzo podobnie. Długo studiowałam więzi na linii dziecko-dorosły i dziecko w dorosłym. Potem powstała książeczka i kolejne scenariusze warsztatowe, które są realizowane w różnych miejscach Polski. Ale wracając do przygotowania: najpierw tworzę solidny scenariusz, spisuję go minuta po minucie. Potem, kiedy już wiem, z kim dokładnie będę pracować, przygotowuję wiedzę szczegółową, staram się dać grupie wszystko, czego może potrzebować. Warsztaty to już taka medytacja w działaniu, wręcz inna forma mojej świadomości. Jestem wtedy maksymalnie uważna. To ciekawe, bo zauważyłam, że pamiętam całe frazy z rozmów warsztatowych. Po warsztatach potrzebuję uporządkować swoje doświadczenie, aby pójść dalej. Studiuję bowiem więzi, które zaobserwowałam. Wiem, że Ty, Bartku, prowadzisz między innymi warsztaty dla ojców z synami?

Tak, holistyczne spojrzenie na relacje i więzi jest dla mnie ważne. Myślę, że jest to wartość deficytowa.

Tagi

Ludzie

Anna Kapusta

Anna Kapusta

Jest antropolożką społeczną i literaturoznawczynią oraz certyfikowaną bajkoterapeutką i biblioterapeutką. Ukończyła kurs Bajkoterapii;
Bartosz Płazak

Bartosz Płazak

Trener
Trener kompetencji społecznych. Posiada rekomendacje trenerskie I i II stopnia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, specjalizuje się w szkoleniach kształtujących kompetencje społeczne: trenerskie, liderskie , handlowe i obszaru efektywności osobistej.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

otwieranie grupy

O zaczynaniu grupy. O otwieraniu warsztatu. Holistyczne szkice trenerskie.

Rozwój
sobota, 13 października 2018, 15:37
Grupa inicjuje się znacznie wcześniej niż w tym momencie kiedy się spotyka. To co zostanie wniesione zasila proces i nadaje mu, tempo i charakter. Warto też zauważyć, że raczej nie wiesz, Trenerze, z jakim sitem przychodzą twoi uczestnicy ;).

Zobacz również