LifeFree.pl

Czy życie przez ciebie płynie?

Już nie raz przyglądaliśmy się czym jest świadomość ciała, zastanawialiśmy jak ją odkrywać w sobie na nowo, jak pogłębiać. Teraz chciałabym, abyśmy zatrzymali się przy pytaniu: czy można ją w ogóle utracić, czy trzeba jej rzeczywiście szukać...
Czy życie przez ciebie płynie?
Czy życie przez ciebie płynie?

 Już nie raz przyglądaliśmy się czym jest świadomość ciała, zastanawialiśmy jak ją odkrywać w sobie na nowo, jak pogłębiać. Teraz chciałabym, abyśmy zatrzymali się przy pytaniu: czy można ją w ogóle utracić, czy trzeba jej rzeczywiście szukać, czy po prostu wystarczy dać sobie czas i uwagę, aby pojawiła się dla niej przestrzeń w naszej codzienności?

I najważniejsze pytanie: w jaki sposób świadomość ciała wzbogaca naszą codzienność?

 Wiele osób, słysząc po raz pierwszy pojęcie "świadomość ciała", bywa zaskoczonych, bo przecież "wiemy, że mamy ciało, wiemy że ono czuje". Jednak okazuje się, że tak naprawdę to ma to niewiele wspólnego z tym o co pytamy - ze świadomością ciała rozumianą jako autentyczne czucie siebie, czucie interakcji między wszystkim i wszystkimi wokół nas. A przecież na co dzień nie raz odwołujemy się do świadomości cielesnej, sygnalizujemy w potocznym języku, że mamy dostęp do "czucia siebie", ale - właśnie! - nie jesteśmy tego świadomi. Mówimy np.: czuję motyle w brzuchu, coś mnie ściska, zaciska mi się żołądek, muszę się w to wgryźć, przeżuwam tę porażkę, to jest nie do strawienia, mdli mnie na samą myśl, czuję się tym skrępowany, czuję przestrzeń w klatce piersiowej, nie jestem w stanie trzymać języka za zębami. Sporo tego! Mimo to świadomość ciała na tym poziomie nie wzbogaca naszego życia.

 Nie da się jednak ukryć, że całe nasze życiowe doświadczenie jest głęboko zakorzenione w ciele, "pochodzi" z niego. Nasze myśli, czyli to z czego jesteśmy tacy dumni, to rzecz wtórna. To reakcja na odczucia cielesne, które poprzez różne kombinacje tworzą emocje.

 Zobaczcie jaka to różnica powiedzieć: "jestem wściekła, ponieważ ona znowu to powiedziała", zamiast tego można zasygnalizować: "czuję napięcie w barkach, w szczęce, zaciskam mocno pięści". Co ciekawe, taki opis nie tylko oddaje to, co dzieje się z nami, ale przy nieco większej świadomości ciała tak naprawdę podpowiada nam rozwiązanie danej sytuacji.

 Terapeuci pracujący z ciałem zgodnie twierdzą, że każde nasze doświadczenie, i to nie tylko z wczesnego dzieciństwa, ale także z życia płodowego, zapisało się w ciele: w układzie ramion, pleców, tym jak trzymamy głowę, jak się poruszamy.

 Jesteśmy sumą swoich życiowych doświadczeń, istotami cielesnymi, a to czego doświadczyliśmy żyje w nas właśnie poprzez zapis w ciele. I tutaj też leży klucz do przepracowania zranień i traum.

 Sygnały, które odbieramy i które składają się na naszą świadomość ciała, pochodzą zarówno z zewnętrznego środowiska (słuch, wzrok, dotyk, smak, węch), jak i z wewnątrz ciała (mięśnie, stawy, organy wewnętrzne, receptory grawitacji). Szczególnie niedoceniane są receptory interoceptywne. Tymczasem naukowcy podkreślają, że jeśli zostalibyśmy ich pozbawieni, wtedy nasze poczucie zagubienia w świecie, swoistej dezorientacji byłoby ogromne. Nie tylko mielibyśmy kłopot z poruszaniem się, ale także odczuwaniem emocji i komunikacją z innymi.

 Dopiero, kiedy zaistnieje harmonia w tym jak odbieramy komunikaty z zewnątrz i wewnątrz, dopiero wtedy zaczniemy żyć w pełni. Tak naprawdę to jesteśmy jednością z wszystkim i wszystkimi, bo między wszystkim zachodzi wymiana informacji. Owszem wszelkie napięcia w ciele blokują przepływ informacji, ale te informacje są nadal.

 Świadomość ciała pozwala nam nawiązać łączność z tym, co realne, co tu i teraz, czyli wyjść z symbolicznej klatki umysłu.

 Niestety, zbyt często żyjemy tak, jak byśmy byli swoimi myślami. Tymczasem świadomość ciała pozwala stworzyć dystans w stosunku do myśli i systemu przekonań. I ogromnie wzbogaca to nasze życie!

 Interesująco opisuje początki formowania się świadomości ciała Peter A.Levine w książce "Głos wnętrza". Jak sam podkreśla, są to spekulacje, ale warte zatrzymania się przy nich dłużej. Dzięki temu poczujemy i zrozumiemy jak gatunek ludzki rozwinął swoje poczucie cielesności, jaki był tego sens oraz w jakim obecnie kierunku ona zmierza.

 Nikt nie ma wątpliwości, że jako istotny fizyczne potrzebowaliśmy ciała. Najlepiej takiego, które działałoby szybko i sprawnie. Było nam bowiem potrzebne po to, aby przeżyć, zdobyć pożywienie, obronić się. Aby zadziałać w sytuacji zagrożenia potrzebowaliśmy przede wszystkim szybkich, a więc instynktownych reakcji ciała. Musieliśmy "reagować z poziomu trzewi." Teraz także te instynktowne reakcje ciała stanowią cenne źródło informacji o naszym pierwotny "ja". Tej części siebie nadal nie może się wyprzeć.

 Kiedy ludzkość nauczyła się wytwarzać narzędzia, posługiwać językiem, symbolami, mogła zacząć porozumiewać się między sobą. To wiele zmieniło w organizowaniu się w trudnych sytuacjach, mogliśmy bowiem ostrzegać się i wymieniać cennymi informacjami. Potem zachowania zbiorowe, jak choćby taniec, sztuka, rytuały, dały impuls do łączenia się w społeczności, które mogły się wzajemnie chronić i opiekować sobą.

 Teraz świadomość ciała, która do tej pory chroniła nas jako jednostki, zaczęła mieć inne znaczenie. Stała się elementem życia społecznego.

 Dzięki niej wiedzieliśmy jak przetrwać, bo czuliśmy co zrobić, a czego nie, aby nie zostać wykluczonym z danej zbiorowości. Impulsywne zachowania mogły nam, jako części społeczności, szkodzić, uczyliśmy się więc jak je kontrolować.

 Kiedy nastała epoka rozumu, czyli kiedy Kartezjusz ogłosił wszem i wobec "Myślę, więc jestem", świadomość ciała straciła na znaczeniu. Zaczął się pęd ku rozwojowi intelektu, a to co pochodziło z ciała wrzucono do jednego worka "popędy" i skazano na wygnanie. Jednak ten obszar nie zniknął z naszego życia, został jedynie ukryty. Nadal w nas był.

 I dobrze, bo tylko dzięki ciału możemy być w tu i teraz, co jest bezcenne w sytuacjach, kiedy zagraża nam niebezpieczeństwo. Tylko poprzez impulsy z ciała możemy zareagować szybko, co chroni przed zagrożeniem.

 A jak jest obecnie? Czy to dobry czas, aby powrócić do instynktów czy raczej lepiej zostać przy rozumie? Przecież nadal jesteśmy częścią społeczności, nasz komfort fizyczny i psychiczny zależy od tego jak reagujemy i jak organizujemy się w relacjach z ludźmi.

 Więc czyżby jednak rozum? Ale przecież mamy w sobie i tę część, która aby zapewnić nam dostęp do pełni życia, potrzebuje być zauważona i odczuta. Jak zachować w tym wszystkim równowagę, jak nie marnować energii na blokowanie tego, co chce być naturalnie doświadczone, co jest instynktowne, ale niekoniecznie może być zrealizowane?

 Może to dobry dla nas czas, aby uświadomić to, o czym pisze Peter A.Levine:

 Kiedy jesteśmy połączeni z ciałem oznacza to, że prowadzą nas instynkty, ale my mamy tego świadomość. Dostrzegamy je i nie oddzielamy się od nich ani nie podążamy kompulsywnie za nimi.

 Co nam to da? Nie będziemy zamartwiali sie, żyli iluzjami i fantazjami, tylko popatrzymy "jak jest" i będziemy żyli w teraźniejszości oraz reagowali adekwatnie do tego, co się dzieje. Przeżyjemy ją po prostu całą.

 Warto podkreślić, że integracja z odczuciami z ciała jest jak pomost między rozumem a instynktami. I właśnie wtedy życie może przez nas płynąć.

 

Ludzie

Agnieszka Bonar-Sadulska

Agnieszka Bonar-Sadulska

Trener
Trenerka rozwoju osobistego w trakcie szkolenia przygotowującego do rekomendacji trenerskiej PTP (HST). Założycielka Correlation.pl - przestrzeni do rozwijania świadomości ciała. Współtworzy Fundację Willigisa Jagera „Mądrość Wschodu i Zachodu".

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Zazen/Photo by David Gabriel Fischer

Medytacja jako praktyka cielesna.

Rozwój
poniedziałek, 15 lipca 2019, 21:18
Stwierdzenie, że zazen jest praktyką cielesną, może u niektórych osób wywołać spore zaskoczenie: "jak to? skoro zen jest ścieżką duchową, to gdzie tutaj miejsce dla ciała, chodzi przecież o doskonalenia ducha, o jego trening?".

Zobacz również